Boks. Sosnowski: To będzie rok "Smoka"

- Jeżeli będzie to wyglądało tak jak teraz, to będę spokojny i pewny, że jestem dobrze przygotowany i Dimitrenko nie będzie w stanie mi niczym zagrozić - mówi Albert Sosnowsk, przygotowujący się do walki o mistrzostwo świata Europy wagi ciężkiej.

O boksie czytaj na Ringpolska.pl ?

Nabierają tempa przygotowania Alberta Sosnowskiego do walki z Aleksandrem Dimitrenką. To już drugie podejście "Dragona" do konfrontacji z dwumetrowym Ukraińcem - za pierwszym razem pojedynek odwołano, bo Dimitrenko zemdlał w szatni tuż przed planowanym wyjściem do ringu.

- Grupa Universum podała datę 26 grudnia jako datę twojej walki z Aleksandrem Dimitrenką. Traktujesz tę datę jako wiążąca?

Albert Sosnowski : Myślę, że tym razem federacja EBU nie da się już nabrać na sztuczki grupy Universum, jeżeli oni chcą takie zrobić. Podali jako ostateczną datę 26 marca, Frankfurt nad Odrą. Lokalizacja, wydaje mi się, też przyzwoita, ze względu na fakt, że pewnie przybędzie dużo polskich kibiców, którzy będą mogli zapełnić halę. Chcę odzyskać ten tytuł, jestem bardzo zmotywowany, ciężko pracowaliśmy na obozie w Zakopanem. Treningi mi idą coraz lepiej i nie mogę doczekać się już sparingów, by potwierdzić, że jestem w dobrej dyspozycji, a 26 marca wyjdę na ring i pokażę, że jestem lepszy i wygram ten pojedynek.

Ale nie masz w głowie wątpliwości po tym, co się stało w Schwerinie i po tym, co ostatnio zrobił inny zawodnik Universum Jurgen Brahmer - pojechał do Kazachstanu na walkę z Beibutem Szumenowem i wrócił bez podania powodów?

- Nie zawracam sobie tym głowy, koncentruję się na przygotowaniach. Data jest wyznaczona, wszystko na to wskazuje, że gala się odbędzie, więc nie daję sobie takiej rezerwy, że walki może znowu nie być. Jak nie będzie, to trudno - zabiorą mu tytuł i będzie kolejny termin, nie ma to dla mnie znaczenia. Chcę dużych walk, takich jak ta o mistrzostwo Europy, wierzę, że zdobędę ten tytuł i później będę go bronił.

To że walka odbędzie się w marcu działa chyba na twoją korzyść, bo masz więcej czasu na przygotowania...

- Zdecydowanie, tym bardziej, że inni chłopcy (z gymu KnockOut Promotions - przyp. red.) też mają gale w podobnym terminie i możemy przygotowywać się wspólnie. Mamy już za sobą obóz w Zakopanem, teraz pozostało w spokoju popracować nad elementami techniki i wdrożyć się w sparingi. Tym razem cały cykl przygotowań wyglądał będzie tak, jak należy, nie będzie trzeba nic skracać - cieszy mnie to i myślę, że 26 marca będzie widać efekty.

Kiedy zaczynasz sparingi?

- Myślę, że pierwsi sparingpartnerzy przyjadą pod koniec lutego, na razie jest Andrzej Wawrzyk, więc możemy się razem pobawić, przygotować pewne elementy taktyki. Andrzej jest wyższy ode mnie, a to mi pasuje. Myślę, że sparingpartnerzy też będą całkiem dobrzy i do pojedynku będę super przygotowany. Mam nadzieję, że rok 2011 będzie rokiem "Smoka".

Nad czym najmocniej się skupiasz przed walką z Dimitrenką?

- Jeżeli chodzi o taktykę, to plan mieliśmy już przygotowany na walkę grudniową i teraz tylko utrwalamy go w głowie. Przede wszystkim ćwiczę przechodzenie do półdystansu z pominięciem tej jego lewej ręki i staram się zadawać dużo ciosów w półdystansie. Myślę, że po którymś z moich mocnych haków otworzy się przede mną droga do wygranej przez nokaut. Oczywiście pracujemy też nad obroną. Znamy mocne strony Dimitrenki - jego szybki lewy prosty, lewy na dół, lewy sierpowy - i staramy się przygotować na te ciosy.

W marcu minie pół roku od twojej ostatniej walki. Takie długie przerwy mają wpływ na twoją formę?

- Jestem przyzwyczajony do tego typu przestojów. Oprócz pierwszych dwóch lat moja kariera wyglądała różnie - miewałem przerwy po osiem miesięcy, po pół roku. Wiadomo, że lepiej jest boksować częściej, natomiast dla mnie najważniejsze są sparingi. Jeśli będę miał dobrych sparingpartnerów i przeboksuję wszystkie rundy, to ta przerwa nie będzie miała żadnego znaczenia. Kiedyś nie dość, że miałem długie przerwy, to jeszcze do tego mało sparowałem, więc było nerwowo. Teraz już jest spokojnie, chcę wyjść do ringu pewny siebie i pokazać, na co mnie stać, czyli wygrać ten pojedynek.

Jak się układa teraz twoja współpraca z trenerem Fiodorem Łapinem?

- Jestem mu bardzo wdzięczny, że mogłem rozpocząć z nim treningi. Niedługo mija już rok od zawiązania tej współpracy. Myślę, że on jest zadowolony ze mnie, ja jestem bardzo zadowolony z jego podejścia i sposobu, w jaki prowadzi treningi. Czuję jego obecność, mogę liczyć na jego dobrą radę, ma oko do rozpracowania przeciwnika, potrafi przygotować trening

Porównując twoje nastawienie przed tą pierwszą niedoszłą do skutku walką i teraz, czujesz, że jeszcze bardziej chcesz, jesteś bardziej pewny siebie?

- Zdaję sobie sprawę, że w boksie czasem decyduje forma dnia, więc teraz mogę powiedzieć, że czuję się świetnie i mogę pokonać go w dwóch rundach, natomiast zobaczymy, jak to będzie 26 marca. Chcę utrzymać ten wzrost, jeśli chodzi o moje nastawienie psychiczne i zadowolenie z tego, jak wyglądają moje treningi od strony technicznej. Jeżeli będzie to wyglądało tak jak teraz, to będę spokojny i pewny, że jestem dobrze przygotowany i Dimitrenko nie będzie w stanie mi niczym zagrozić.

Więcej o: