Boks. Polska broń Koreańczyków na Chińczyków

Łukasz Maszczyk będzie pierwszym Polakiem w półzawodowej World Series of Boxing, czyli światowej lidze pięściarskiej. Powołała go koreańska drużyna na mecz z chińską.WSB to desperacka próba ratowania dogorywającego pięściarstwa amatorskiego za pieniądze azjatyckich sponsorów. W rozgrywkach rywalizuje 12 drużyn.

Koreańczycy z Itcheon Red Wings wybrali Maszczyka z dużej puli pięściarzy stworzonej przez WSB przed startem ligi. W środę Polak wyleciał do chińskiej stolicy kasyn Makao, gdzie w wadze koguciej (54 kg) stoczy pierwszą z pięciu walk wieczoru z 20-letnim Chińczykiem He Zhiwei z pekińskich Smoków. Pojedynek odbędzie się zgodnie z zasadami WSB - bez kasku, bez koszulki, przez pięć rund, czyli zupełnie inaczej, niż nauczył się przez 15 lat boksowania. A sędziowie będą go oceniać, a nie przyciskać guziki, widząc cios, jak w czystym amatorstwie.

- Może go to pociągnie dalej - mówi o nieoczekiwanym kontrakcie z Koreańczykami delegat Międzynarodowej Federacji Bokserskiej (AIBA) Adam Kusior. - Miał taki niedobry czas, coś może się u niego zmieni.

Maszczyk postawił wszystko na jedną kartę przed igrzyskami w Pekinie. Zawiesił studia, odłożył wesele. I był o krok od medalu w wadze 48 kg, ale w ćwierćfinale przegrał z pięściarzem, którego wcześniej łatwo pokonał. - Łukasz bił, ale sędziowie nie pukali w guziki - tłumaczył ze zdziwieniem trener kadry Ludwik Buczyński.

Gdyby Maszczyk utrzymał się w koreańskiej drużynie i wygrywał w kolejnych meczach, zarobiłby kilkadziesiąt tysięcy dolarów i mógłby awansować do igrzysk w Londynie w 2012 r. Mają tam zapewniony występ zwycięzcy pięciu kategorii wagowych WSB. To droga długa, stroma i wąska. Polak tylko zastępuje na razie kontuzjowanego Koreańczyka, zaś w jego wadze jest kilku byłych mistrzów świata i medalistów olimpijskich z Pekinu.

Kliczo nie lekceważy bezczelnego Chisory ?

Więcej o: