Paweł Głażewski: Tylko Bóg może mnie oceniać

Już w najbliższą środę na gali "Seaside Boxing Show" w Międzyzdrojach Paweł Głażewski stanie przed szansą na wywalczenie pasa krajów bałtyckich wagi półciężkiej prestiżowej federacji WBC. Dla pięściarza z Białegostoku będzie to jednocześnie pierwsza walka pod wodzą brązowego medalisty olimpijskiego z Moskwy Krzysztofa Kosedowskiego.

Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł ?

W rozmowie z portalem ringpolska.pl popularny "Głaz" opowiedział o początkach swojej kariery, przewlekłej kontuzji barku, pracy na belgijskiej budowie oraz sytuacji boksu zawodowego w Polsce.

- Jak trafiłeś po raz pierwszy na salę bokserską ?

Paweł Głażewski: Do boksu trafiłem pod koniec 1993 roku, wcześniej boksowali moi dwaj bracia Mariusz i Artur. Mariusz był nawet mistrzem polski seniorów, Artur zdobywał trofea w niższych kategoriach wiekowych i poszedłem w ich ślady. To dzięki nim trafiłem na salę, oni namówili mnie, żebym spróbował. Byłem młodym człowiekiem, który poszukiwał swojego zajęcia. Wcześniej próbował emsił w karate, w piłce nożnej, ale boks spodobał mi się najbardziej i tak już zostało do dziś, trenuję ten sport z małą przerwą prawie 17 lat.

- Z małą przerwą ?

PG: Tak, miałem kontuzję, która wyłączyła mnie z uprawiania sportu na 2 lata, ale powróciłem do boksu i już sześć miesięcy później zdobyłem mistrzostwo Polski seniorów. Co prawda w wyższej kategorii - półciężkiej, wcześniej boksowałem w limicie do 67 kilogramów. Potem praktycznie co rok powtarzałem swój sukces na mistrzostwach Polski.

- Jak rozpocząłeś treningi, to od razu trenerzy mówili Ci, że masz talent czy początki były raczej ciężkie ?

PG: To były czasy kiedy trenowali prawie wszyscy z naszego osiedla, boks był chyba wtedy bardziej popularny niż teraz. Teraz młodzież zajmuje się komputerami, wtedy chodziliśmy na salę bokserską. Mieliśmy sekcję karate, piłki nożnej, boksu i nic więcej. Jak byłem młodszy bracia przywozili z imprez medale różnych kolorów, pamiętam taki moment jak patrzyłem na te medale i pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć coś takiego wywalczone przez siebie. Pamiętam też taką sytuację, że zapytałem się braci jak to jest trenować boks, od czego zacząć. Oni ustawili mi takie plamki, po których miałem się ruszać i trochę trwało zanim mi wyszło dobrze, ale się zawziąłem i powiedziałem, że też chcę spróbować.

- Jak przebiegały pierwsze treningi ?

PG: Z tego co pamiętam, to na pierwszym treningu przyszło nas około piętnastu. Od razu dostałem rękawice i robiliśmy w parach technikę albo sparing zawodowy. Kiedyś dzieci chętnych do uprawiania boksu było dużo więcej dlatego to była też taka naturalna eliminacja. Jak poszło nas na początku piętnastu, to później już zostawało siedmiu bo ktoś dostał po głowie, nie spodobało mu się i rezygnował. Potem coraz więcej osób się wykruszało, z roku na rok z tej grupki pozostawało coraz mniej osób, a dzisiaj to już trenuję tylko ja. - Od razu wiedziałeś, że boks to będzie Twój sposób na zarabianie pieniędzy w przyszłości czy pierwsze treningi odbywałeś bardziej dla przyjemności boksowania ?

PG: Od zawsze bardzo lubiłem boksować i od razu spodobał mi się ten sport. Inne dyscypliny tak do mnie nie przemawiały, a wystarczyła jedna wizyta na sali treningowej i od razu wiedziałem, że chcę to kontynuować. Myślałem sobie właśnie wtedy, że to jest to co chciałbym robić.

- Czym była spowodowana przerwa od treningów o której wspomniałeś ?

PG: To był uraz barku, który mi bardzo długo dokuczał. Od pewnego czasu bolała mnie po prostu ta część ciała przy wyprowadzaniu ciosów. Wtedy ręka jeszcze nie wypadała ze stawu, ale z czasem było coraz gorzej. W końcu na jakiejś walce ligowej, z tego co pamiętam w Zabrzu, wypadł mi po raz pierwszy bark i to był ogromny ból. Kość ociera się o kość, nie mogłem w żadną stronę ruszyć ręką, ona po prostu bezwładnie zwisała i sędzia od razu przerwał walkę. Na ring wbiegł lekarz, szarpnął dwa razy za rękę i bark wrócił na swoje miejsce. Od razu jednak powiedział, że jak zdarzyło mi się to pierwszy raz, to pewnie będą też następne. W większości przypadków przeobraża się to w nawykowe wypadanie, bo tam wszystko jest naruszone. Stawy się luzują i potem już nawet nie trzeba tak mocno przestrzelić, żeby ręka wypadła.

- Boksowałeś cały czas pomimo tej kontuzji ?

PG: Po tym jak bark wypadał mi coraz częściej, co wiadomo mocno przeszkadzało w walkach, to zrobiłem sobie dwuletnią przerwę od boksu. Wyjechałem do pracy za granicę, tam bardzo wzmocniłem się fizycznie, robiłem też dużo siłowni. Wróciłem do Polski, ale to moje boksowanie nie było na sto procent bo dałem ręce tylko odpocząć, a nie zaleczyłem jej do końca. Ręka była na pewno mocniejsza, chociaż po pewnym czasie znowu mi wypadła, ale po tej przerwie czułem taki głód boksu i nabrałem takiej chęci do boksowania, że walki wygrywałem boksując tylko lewą ręką. Uderzenia z prawej ręki wiązały się z myślami, że może być problem z barkiem więc boksowałem jedną ręką i zdobywałem w ten sposób mistrzostwo Polski.

- Jak w końcu poradziłeś sobie z tą kontuzją ?

PG: Zdecydowaliśmy się na zabieg. Tak jak na krajowym podwórku jeszcze dało radę wygrać jedną ręką, tak jak jechałem na jakieś międzynarodowe zawody to trener obawiał się, że bark mi wypadnie i przegram walkę. Na turnieju Stamma była taka historia, że wygrałem w pierwszej rundzie z brązowym medalistą mistrzostw świata, w drugiej prowadziłem 8-0 z innym rywalem a przegrałem walkę bo wypadł mi bark. Wtedy trener stwierdził, że nie mogę już jeździć na międzynarodowe imprezy i poszedłem na operację. Rehabilitacja trwała pół roku, potem byłem w pełni zdrowy. Dzisiaj już nawet nie pamiętam, że coś takiego mi dolegało.

- Skąd się w ogóle wziął ten wypadający bark ?

PG: W boksie jest tak, że jeśli się przestrzeli to powstają jakieś mikro-urazy, które cały czas się pogłębiają i takimi prze machnięciami i nadszarpnięciami po prostu doprowadziłem do tego, że stawy się obluzowały i bark wypadał.

- W czasie przerwy wyjechałeś do pracy zagranicę ?

PG: Tak, wyjechałem do Belgii, tam dużo pracowałem fizycznie i też dużo chodziłem na siłownię i moja waga poszła bardzo do góry. Wzmocniłem się fizycznie, jak przyjechałem potem do kraju to ważyłem około 90 kilogramów. Po trzech miesiącach treningów waga mi zeszła do 83-84 kilogramów i tak już

zostało do teraz.

- Kiedy zaczynałeś boksować wzorowałeś się na kimś ?

PG: Na pewno podobali mi się niektórzy zawodnicy, ale raczej nie miałem tak, że patrzę na kogoś i stawiam się boksować identycznie jak on. Lubiłem boksować i rywalizować. To przede wszystkim dawało mi motywację do uprawiania sportu. Zacząłem w wieku 11 lat, a w Polsce na zawody można jeździć od 14 roku życia więc od razu miałem dużą przewagę doświadczenia nad rówieśnikami. Dużo w związku z tym wygrywałem przed czasem, ale nie starałem się boksować jak inni. Wiadomo, że podobał mi się Tyson, ale wiedziałem, że nigdy nie będę walczył jak on. Każdy ma swój styl. Można coś podpatrzeć, ale ja mam swojego trenera, który mi przekazuje co mam robić w ringu, sam też mam swoje przyzwyczajenia i tak naprawdę to jest indywidualna sprawa.

- Zadowolony jesteś z tego, że zostałeś w boksie i wybrałeś ten sposób zarabiania na życie ?

PG: Jeśli zostałbym w boksie amatorskim, to musiałbym dodatkowo pójść do pracy. Startów w boksie amatorskim za wiele nie ma, to i pieniędzy zbyt wiele związek nie chce płacić. Sponsorów też nie ma za wielu bo nie mają gdzie się reklamować. Ja w wieku osiemnastu lat zaczepiłem się jeszcze o tą starą ligę, było dziewięć drużyn i trochę inaczej to wyglądało. Dzisiaj to tak naprawdę jest porażka.

- Odpowiada Ci klimat jaki jest w Polsce wokół boksu zawodowego?

PG: Jestem na pewno zadowolony z przejścia na zawodowstwo. Przede wszystkim jestem niesamowicie wdzięczny mojemu promotorowi Tomaszowi Babilońskiemu bo dał mi szansę, której wcześniej nikt nie chciał dać. Gdyby on wtedy nie dał mi spróbować profesjonalnego boksowania, to nie wiem czy bym kontynuował w ogóle boksowanie. Wiele lat na to poświęciłem i jego propozycja była czymś co pozwoliło mi być tu gdzie jestem. Zostając na amatorstwie na pewno bym nie poradził sobie z zarabianiem na rodzinę. Zawsze będę wdzięczny Tomkowi za daną mi szansę i zrobię wszystko, żebyśmy razem zaszli jak najdalej.

- Co jest dla Ciebie największą inspiracją do boksowania ?

PG: Jeszcze raz podkreślę, że przede wszystkim lubię boksować i sama możliwość robienia tego napędza mnie do pracy. Do boksowania trzeba mieć też zapewnione odpowiednie warunki, a ja na szczęście je teraz mam. Na pewno robię to też dla rodziny, to jest mój sposób na życie. Na pewno każdy z nas boksując myśli też o pieniądzach, ale najważniejsze jest pamiętanie o podstawach boksowania, bo dobre walki łączą się zwykle z dobrymi pieniędzmi.

- Żona ogląda Twoje walki ?

PG: Nie, widziała chyba tylko jedną za czasów amatorskich. Dla niej to za duży stres. Wiadomo, że to jest walka i czasami też się coś przyjmie, a kobiety trochę inaczej reagują i ja ją rozumiem. Tak naprawdę moje walki ogląda chyba tylko moja córka widząc, że tata jest w telewizji. Rodzice też już nie oglądają walk, jeżeli są na gali to tak, jeśli w telewizji to bardziej chodzą po domu i denerwują się niż patrzą w ekran.

- Mógłbyś powiedzieć coś o swoich tatuażach ? Któreś z nich mają dla Ciebie jakieś specjalne znaczenie ?

PG: Na lewej dłoni mam wytatuowany napis 'Głaz', to jest mój pseudonim. Na brzuchu mam napis 'Tylko Bóg może mnie oceniać', co jest związane z moją wiarą i tym, że tak naprawdę tylko Bóg jest dla mnie osobą, która ma prawo do rozliczania mnie z tego co robię. Oprócz tego mam jeszcze tatuaże na klatce piersiowej i plecach, ale to bardziej wzory, które mi się podobają niż jakieś głębsze znaczenie.

- Myślałeś o tym jak długo chciałbyś w ogóle boksować ?

PG: Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad tym. Teraz myślę, że jestem w swoim najlepszym okresie. Teraz powinienem czuć się najlepiej pod względem fizycznym i psychicznym. Moje podejście jest inne niż gdy miałem 20 lat i dlatego tempo toczenia walk było duże. Na pewno nie chciałbym boksować do 40 roku życia, bo wiadomo, że z upływem lat refleks, szybkość i te naturalne atrybuty zanikają. Dopóki zdrowie pozwoli, to będę to robić.

Więcej o: