Boks. Landowski: Za pierwszym razem sędzia oglądał inną walkę

Łukasz Landowski, trener dobrze zapowiadającego się pięściarza wagi średniej Ismaila Tebojewa jest pewien, że jego podopieczny udowodni swoją wyższość w rewanżowym pojedynku z Sebastianem Skrzypczyńskim, do którego dojdzie już 18 sierpnia na gali "Seaside Boxing Show" w Międzyzdrojach.

Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł. ?

Pierwsze starcie pięściarzy miało miejsce w grudniu zeszłego roku, a punktujący tę walkę Paweł Kardyni wytypował wówczas mocno dyskusyjny remis. Tebojew urodził się w Inguszetii, jednak z powodów politycznych przeniósł się wraz z rodziną do Polski, gdzie trafił do sekcji bokserskiej warszawskiej Legii. Na zawodowych ringach jeszcze nie przegrał, a w Międzyzdrojach stoczy swoją trzecią profesjonalną walkę.

- Pierwsza walka Ismaila z Sebastianem zakończyła się remisem, zgadza się Pan z takim werdyktem ?

Łukasz Landowski: Oczywiście, że się nie zgadzam. To była totalna pomyłka. Sędzia Kardyni oglądał inną walkę oceniając ją. Uważam, że Ismail zasłużył na zdecydowane zwycięstwo.

- W takim razie w drugiej walce będziecie w ringu starali się realizować to samo czy zmienicie trochę taktykę ?

ŁL: W dużym stopniu zamierzamy w ringu pokazać to samo co w pierwszej walce, ale dołożyliśmy też kilka nowych elementów. Na razie jednak nie będę zdradzał czym będziemy chcieli zaskoczyć Sebastiana, na to trzeba będzie poczekać do 18 sierpnia.

- Spodziewacie się po Sebastianie czegoś innego niż w pierwszej walce ?

ŁL: Zakładam, że będzie dużo lepiej przygotowany pod względem fizycznym, ale z drugiej strony nie sądzę, żeby w tak krótkim czasie mógł wiele w sobie zmienić.

- Od ostatniej zawodowej walki Ismaiła minęło sześć miesięcy, nad czym przez ten okres czasu pracowaliście ?

ŁL: Byliśmy na obozie w Zieleńcu gdzie Ismaił naprawdę ciężko popracował, a poza tym pracujemy codziennie na Legii nad techniką. Staraliśmy się także poprawić inne cechy motoryczne Ismaiła jak wytrzymałość, chociaż to jest jego mocna strona, ale chcemy z tego uczynić jeszcze większy atut. Pracowaliśmy też nad siłą dynamiczną i szybkością.

- Była też praca nad najsłabszym elementem w boksie Ismaiła czyli defensywą ?

ŁL: Tak, obronę również mocno ćwiczyliśmy. Nie da się ukryć, że jeszcze jest to jego najsłabsza strona, ale cały czas są w tej dziedzinie postępy. Przez rok kiedy razem współpracujemy, to i tak uważam, że jak na możliwości Ismaiła sporo się nauczył i cały czas się uczy. Co ważne, cały czas chce się uczyć.

- Czy ta obrona będzie miała stać się znakiem firmowym Ismaiła czy pozostaniecie przy jego ofensywnym stylu ?

ŁL: Na pewno nie chcę zmieniać Ismaiła bo to jest typowo ofensywny pięściarz, on się znakomicie czuje w ataku, kiedy może nacierać na swojego rywala. Trzeba jednak pracować nad tym, żeby w czasie tych ataków pamiętał o wysoko uniesionych rękach i o tym, żeby nie zbierał niepotrzebnych ciosów kontrujących.

- W pierwszej walce momentami wydawało się, że gdyby Ismaił miał trochę mocniejszy cios, to walka mogłaby się skończyć przed czasem. Czy przez ten osiem miesięcy od pierwszego pojedynku siła jego ciosu poszła do góry ?

ŁL: Myślę, że tak. Przede wszystkim pracowaliśmy nad dynamiką i liczymy na to, że Sebastian pewnych ciosów po prostu nie zobaczy przed tym jak one znajdą się na jego brodzie, a ciosy których się nie widzi najbardziej bolą. Poza tym Ismaił jest silny genetycznie, to już dostał od natury i miejmy nadzieję, że wykorzysta to już 18 sierpnia.

Więcej informacji o boksie znajdziesz w serwisie ringpolska.pl >

Więcej o: