Koniec amatorstwa w boksie

Gołe klaty, głowy bez kasków, pięć rund po trzy minuty, tylko pięć wag, bajońskie honoraria - to nowe wydanie amatorskiego boksu. Premiera ligi World Series of Boxing w listopadzie. Bez Polaków

Światowa liga toczyć się będzie na całkowicie innych zasadach niż zawody w powszechnie krytykowanym boksie amatorskim, który traci wpływy, zainteresowanie, coraz rzadziej dostarcza talentów do boksu zawodowego. Wkrótce umrze śmiercią naturalną. Powołanie pół zawodowej, pół amatorskiej ligi jest desperacką próbą ratunku.

Pierwsze rozmowy z bokserami odbyły się już rok temu podczas mistrzostw świata amatorów w Mediolanie. Powstała nawet komisja oceniająca przydatność pięściarza do światowej ligi. Jednym z czterech oceniających był Jerzy Rybicki, ostatni polski złoty medalista olimpijski, obecny prezes PZB.

W listopadzie liga ruszy - będzie to bokserski ni pies, ni wydra.

W amatorstwie obowiązuje noszenie kasków - w World Series nie. Obowiązuje też noszenie koszulek - w światowej lidze nie. W amatorstwie walczy się trzy rundy po trzy minuty - tu pięć po trzy minuty, a w finale indywidualnym w przyszłym roku aż siedem rund. Sędziowie w amatorstwie używają maszynek z guzikami do liczenia ciosów - w światowej lidze arbitrzy będą punktować jak w boksie zawodowym (10 pkt za wygrana rundę), czyli tradycyjnie, na oko, jak kiedyś, przed wielką aferą ze skorumpowanymi sędziami podczas igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 r.

Wreszcie w World Series pięściarze będą - po podpisaniu kontraktu - otrzymywać honoraria, od 25 tys. do 100 tys. dol. w najbliższym sezonie i do 300 tys. dol. w następnym. Pięściarz otrzyma 5 tys. dol. powyżej kontraktu, jeśli wygra walkę, i tysiąc dolarów mniej, jeśli przegra.

Jedynym mocnym akcentem amatorskim World Series of Boxing jest to, że większościowym udziałowcem rozgrywek jest Międzynarodowa Federacja Boksu Amatorskiego (AIBA). Dzięki temu uczestnicy ligi będą mogli startować w igrzyskach olimpijskich i amatorskich mistrzostwach. Nie zdarzy się przypadek podobny do sprawy Rusłana Czagajewa, który jako mistrz świata po pokonaniu w finale słynnego Feliksa Savona został zdyskwalifikowany, bo brał udział w pokazowej walce zawodowej.

W World Series of Boxing weźmie udział 12 zespołów-miast w trzech "konferencjach". Astana, Pekin, Baku, Delhi to grupa azjatycka, europejską tworzą Stambuł, Mediolan, Moskwa i Paryż. Amerykańską - Boston, Los Angeles, Meksyk, Miami. Mecze między drużynami będą rozgrywane co tydzień, więc w każdej musi być około 20 pięściarzy, aby zawodnicy mieli właściwą przerwę między pojedynkami.

Sponsorami drużyn są głównie prywatni, lokalni przedsiębiorcy, co nie znaczy, że jest to tzw. small business, jak ma to miejsce w Polsce. Sponsorem zespołu z Delhi jest hindusko-koreański potentat na azjatyckim rynku Videocon Industries. Do zespołu złożonego z lokalnych ulubieńców właściciel może dobrać od trzech do pięciu obcokrajowców z listy stworzonej według światowego rankingu. Miejskie drużyny mogą też zapewnić sobie udział zawodowca, który przeszedł na drugą stronę boksu nie wcześniej niż po igrzyskach w Pekinie w 2008 r.

Pojedynki odbywać się będą tylko w wagach 54 kg, 61 kg, 73 kg, 85 kg i powyżej 91 kg, co mniej więcej odpowiada zawodowym klasycznym kategoriom: kogucia, lekka, średnia, półciężka/juniorciężka i ciężka.

Z Polski nie wybrano ani jednego zawodnika do żadnej drużyny. W PZB poinformowano nas, że wysłano do WSB dokumenty pięściarzy wszystkich wag, ale były prezes PZB Adam Kusior powiedział "Gazecie", że podczas wyborów zawodników nikt nie zdecydował się na Łukasza Maszczyka i Michała Chudeckiego walczących w najniższej kategorii. Kusior dodał, że "być może sędzią w WSB będzie Mariusz Górny".

Pierwsze mecze odbędą się w dniach 19-20 listopada. Do play-off światowej ligi awansują zwycięzcy grup oraz najlepsza ekipa z drugiego miejsca. Triumfator ma otrzymać milion dolarów. Również w przyszłym roku zostanie zorganizowany turniej indywidualny, w którym walczyć będą najlepsi pięściarze światowej ligi.

Więcej o: