Boks. Grzegorz Proksa mierzy w Pas EBU - EU

Grzegorz Proksa (20-0, 13 KO) wróci na ring 9 lipca podczas gali w Londynie. "Super G" obecnie rozpoczął przygotowania do tego pojedynku. Walka będzie zakontraktowana najprawdopodobniej na dystansie 6 rund. Pojedynek ma na celu utrzymanie wysokiej pozycji w rankingu Europejskim, gdyż ciągle są czynione starania o doprowadzenie do pojedynku o pas Mistrza Europy.

Jarosław Drozd: Rozpocząłeś solidne przygotowania do kolejnego pojedynku. Kiedy, gdzie i z kim będziesz boksował?

Grzegorz Proksa : Będę walczył 9 lipca w Londynie. Nazwisko rywala nie jest mi jeszcze znane.

JD: Z kim i gdzie przygotowujesz się do tej walki?

GP : Trenuję tradycyjnie w moim gymie w Węgierskiej Górce. W przygotowaniach pomaga mi obecnie Robert Kopytek, trener, który prowadził mnie jeszcze w czasach amatorskich w Victorii Jaworzno.

JD: Jakie sportowe perspektywy na drugą część roku ma Grzegorz Proksa? Na ile realna jest np. walka z Ryanem Rhodesem o tytuł mistrza Europy?

GP : Wydaje mi się, że akurat pojedynek w tej kategorii wagowej nie będzie możliwy. Szkoda, bo rywal - na dzień dzisiejszy - jest zdecydowanie w moim zasięgu, ale wagowo raczej nie zejdę już w tym roku do jr. średniej. Była szansa na początku roku by walczyć z Anglikiem. Miałem nawet zrezygnować z walki o pas EBU-EU, ale ostatecznie Rhodes dwukrotnie mi odmówił.

JD: Jeśli nie Rhodes to kto? W europejskim rankingu EBU awansowałeś na 5 miejsce. To dobry czas na wymagających rywali...

GP : Na 5 miejsce wagi średniej. Na razie nie mogę za dużo zdradzić, ale plany mam jak zawsze ambitne, aczkolwiek nie wszystko ostatnio układało się tak, jak tego byśmy oczekiwali. Mieliśmy bardziej pod górkę niż kiedykolwiek wcześniej - bywa i tak. Ja potrzebuję tylko daty no i oczywiście trenera i jestem w stanie powalczyć z każdym w tej wadze. Nie mam żadnych kompleksów i jestem pewny swoich umiejętności. Czas, solidna praca i start.

JD: Jak krótko scharakteryzowałbyś potencjalnych rywali? Ryan Rhodes, Darren Barker, Matthew Macklin, Khoren Gevor, Mahir Oral, Domenico Spada, Gennadij Gołowkin, Andy Lee...

GP : Z wymienionych pięściarzy obserwowałem tylko Rhodesa, bo były przymiarki do walki z nim, ale najwyżej cenię Macklina i Barkera. Widziałem jedną, może po dwie walki Gevora, Spady i Lee, którzy niczym mnie nie zachwycili. Żeby pokusić się o głębszą analizę musiałbym prześledzić parę walk, a takiego materiału na dzień dzisiejszy nie posiadam.

JD: Jak Laszlo Veres ocenia Twój obecny potencjał? Mieliście długą przerwę we współpracy.

GP : Trzeba by o to zapytać Laszlo. On raczej skłonny do pochwał nie jest. Jest pod wrażeniem zarówno samego gymu jak i terenów, gdzie codziennie biegam. Skupialiśmy się nad ciężką pracą i poprawą tego, czego naturalnie przy samodzielnym treningu nie jestem w stanie zauważyć, mimo samokrytycznego podejścia do wszystkiego, co robię. Pracowaliśmy nad kilkoma elementami techniki, ale niestety ...cholera to wzięła przez jedną osobę i tyle w temacie.

JD: Masz na koncie 20 zawodowych walk, całkiem spore doświadczenie, nabyte na brytyjskich i amerykańskich ringach. Nie frustruje Cię, że pięściarze o podobnym lub mniejszym dorobku, jak ostatnio Danny Jacobs i Dmitrij Pirog dostają szansę walki o mistrzostwo świata?

GP : Myślę, że poziom mojej frustracji, sportowej złości jest adekwatny do poziomu pokory. Co roku mamy plan, niestety "in the end of a day" szlag go trafia (śmiech), ale mam w sobie jeszcze na tyle wiary w swoje umiejętności i swoją pracę, że ciągle widzę jakąś szansę. Nie mam wsparcia telewizji, nikt sztucznie nie pompuje balonu z nazwiskiem "Proksa". Na razie pozostaje usilnie pracować i być ciągle w formie, czekać aż pojawi się strzał i wykorzystać go.

JD: Życzę powodzenia w Londynie i trzymam kciuki za realizację ambitnych, sportowych planów.

GP : Dzięki! Zdrówka i wytrwałości dla całej redakcji i Moich Kibiców. Najlepszego!

Czytaj więcej na Bokser.org

Więcej o: