Boks. Włodarczyk zniszczył Fragomeniego. Ma pas WBC

Osiem rund potrzebował Krzysztof Włodarczyk, żeby złamać obronę Giacobbe Fragomeniego. Polak wygrał walkę o tytuł mistrza świata przez nokaut i zdobył pas federacji WBC.

W swojej 46. walce w zawodowej karierze "Diablo" Włodarczyk odniósł 43. zwycięstwo (przegrał do tej pory dwa razy, raz zremisował). Po raz 32. Polak pokonał rywala przed czasem. Tym razem z siłą ciosu Włodarczyka zmierzył się Giacobbe Fragomeni i w walce tej poległ.

Polak zaczął spokojnie, oddawał przeciwnikowi pole, nie atakował huraganowo, a raczej szukał swojej szansy w kontrze. Jak się okazało, była to część taktyki Krzysztofa.

Od piątej rundy Polak zaczął przeważać, uderzał coraz więcej prostych, celował w brzuch Włocha, próbował także ciosów sierpowych. W szóstej rundzie zadał pierwszy potężny w tej walce cios i powalił rywala na deski. Fragomeni wstał, chwiał się na nogach, a od porażki przed czasem uratował go gong.

Siódma runda znów toczyła się pod dyktando Włodarczyka, ale nie było w niej ciosów decydujących. Takie Polak zadał w ósmej rundzie. Przywarł rywala do narożnika i tam okładał niemiłosiernie. W końcu Włoch, zbity na kwaśne jabłko, padł. Polak uniósł ręce w geście zwycięstwa.

Triumf dał Polakowi tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.

Włodarczyk po walce:

- Dziękuję za kolejną szansę walki o tytuł, za zaufanie, którego nie spieprzę. Wygrałem walkę dla rodziny, dla kochanej żony, dla was wszystkich, żeby nie było głupich tekstów o Włodarczyku. Były wielkie emocje w czasie walki, myślałem o każdym zrobionym ruchu. Oddanie walki na początku nie było przypadkowe, to było podpuszczenie zawodnika. Wszystko mieliśmy z trenerem dopracowane - powiedział szczęśliwy Polak.

Sierpień lub grudzień wtedy powalczy Adamek ?

Więcej o: