Sosnowski o walce z Kliczko: Dla mnie będzie to święto

Gdybym zaczął rozmyślać jak twardy to zawodnik, który nigdy nie leżał na deskach, który przegrywał tylko po kontrowersyjnych decyzjach sędziowskich, to bym w swojej głowie zrobił z niego jakieś monstrum i maszynę nie do pokonania - mówi Albert Sosnowski.

Bokser.org: Albert, największą bronią Ukraińca będzie tradycyjnie lewy prosty, jak sobie z tym poradzisz?

Albert Sosnowski: Cały czas analizujemy jego pojedynki i taktykę, robię to wspólnie z trenerem Fiodorem Łapinem, dlatego też wiem dobrze jaką klasę reprezentuje. Walka będzie bardzo trudna, a lewy prosty będziemy się starali eliminować ruchliwością i zmianami tempa. Będę musiał walczyć bardzo aktywnie, nie dać się mu ustawić, schodzić często z linii ciosów. Wszystko zweryfikuje ring, ja ze swojej strony chcę wyjść na ring na luzie, z radością boksowania, nie robić sobie presji. Bardzo ciężko pracuję na treningach, to na pewno przyniesie owoce, to co wypracuję, będę miał okazje pokazać kibicom 29. maja.

Czy odczuwasz już teraz presję?

Na pewno trochę jej jest, cała otoczka walki i presja z nią związana towarzyszą mi od początku, jak tylko podpisałem kontrakt. Jestem jednak spokojny, z pewnością presja będzie z czasem rosła, ale poradzę sobie z nią. Dużo tez zależy od tego jak będą mi wychodziły sparingi. Współpracuje też z psychologiem, mam nadzieję że wyjdę do ringu odpowiednio nastawiony. Dla mnie będzie to wielkie święto, będę mógł się pokazać całemu światu z jak najlepiej strony, sam sobie nie będę robił presji, będę zmotywowany i nastawiony pozytywnie do tego pojedynku.

Nikt wcześniej nie zdominował Witalija Kliczko, czy planujesz być tym pierwszym?

Powiem szczerze, że nawet nie myślę o tym specjalnie, gdybym zaczął rozmyślać jak twardy to zawodnik, który nigdy nie leżał na deskach, który przegrywał tylko po kontrowersyjnych decyzjach sędziowskich, to bym w swojej głowie zrobił z niego jakieś monstrum i maszynę nie do pokonania. W ten sposób bym przegrał walkę już w szatni. Teraz koncentruje się tylko na sobie i na tym, aby jak najlepiej się przygotować. Jeśli on będzie lepiej ode mnie przygotowany i wygra tę walkę, to oznaczać będzie, że jest lepszym bokserem. Ja natomiast presji sobie sam nie robię jego osobą. Chce się przygotować na 110 proc., a wtedy kto wie co będzie, to jest przecież boks.

Czy nie wydaje ci się, że Kliczko cię trochę lekceważy?

Witalij jest profesjonalistą, to wiem na pewno. Do każdej walki jest przygotowany na 100% i nie lekceważy przeciwników. Natomiast moje nazwisko nie jest na pewno dla niego jakimś wyzwaniem, nie nazywam się Wałujew albo Haye, więc może podejść do mnie z łatwością. Po cichu liczymy na to, że trochę zaniedba przygotowania, że mnie zlekceważy i nie przygotuje się na 100 proc., wtedy jeśli ja przygotuje się świetnie, trafię z formą, jestem w stanie go zaskoczyć. Czy to wystarczy, ring zweryfikuje, ja ze swojej strony nie chcę nic obiecywać, doceniam klasę przeciwnika.

Fritz Sdunek powiedział, że jesteś bardzo solidnym pięściarzem.

Każdy ma prawo do swojej opinii, ja się osobiście strasznie cieszę, że zostałem tą walką tak wyróżniony. Boksuje 12 lat, w ostatnim czasie moja kariera nabrała rozpędu, zdobyłem tytuł mistrza Europy, zostało to docenione przez obóz Kliczki, byłem w pierwszej 15-tce WBC. Śledząc te rankingi, to Witalij nie miał za dużego wyboru, tym którym proponował walkę, nie dogadali się z nim, dlatego padło na mnie. Ja od razu podjąłem wyzwanie, jest to dla mnie ogromna szansa i cieszę się, że spotkało mnie takie wyróżnienie. Będę chciał te szanse wykorzystać, wiem że eksperci nie dają mi większych szans, natomiast ja wierzę w siebie, wierzę że tego dnia będzie mój dzień i zaskoczę cały świat.

Czy liczysz na polskich kibiców, że przyjadą tłumnie do Gelsekirchen tobie kibicować?

Bardzo mnie cieszy, że będę boksował właśnie tam. Dochodzą mnie słuchy, że na walkę wybiera się na prawdę spora grupa polskich kibiców, bardzo serdecznie wszystkich tam zapraszam. Chcę godnie reprezentować Polskę i pokazać dobry boks, zrobię wszystko aby nie było blamażu, wyjdę bardzo skoncentrowany i pewny swego. Natomiast to jest sport, ciężko przed walką przewidywać scenariusze, zapewniam że moja wola i chęć zwycięstwa będzie wielka, postaram się o niespodziankę. Wierzę w wygraną.

Obiekt w Gelsenkirchen robi na tobie wrażenie?

To miejsce robi ogromne wrażenie, jak tak ogromna publika zacznie dopingować, to jest to ogromna siła. Stojąc tam ma się wrażenie, jakby się było kilka centymetrów ponad ringiem. Cieszę się, że tam zaboksuję, na pewno każdy bokser marzy, aby w swojej karierze zawalczyć przed tak wielką publicznością na tak wspaniałym stadionie.

O boksie czytaj też na Bokser.org ?