Po walkach Haye - Ruiz i Roy Jones - Hopkins. To nie jest sport dla starych ludzi

Młody David Haye cztery razy posyłał na deski powolnego 38-letniego Johna Ruiza, aż wreszcie rzucono ręcznik i poddano Amerykanina. 45-letni Bernard Hopkins w farsie na ringu wypunktował 41-letniego Roya Jonesa jr. To nie jest sport dla starych ludzi - komentuje Radosław Leniarski.

Ruiz już 12 razy bił się o tytuł w wadze ciężkiej. Każdemu daje walkę, rwie się do tego. Ma twardą głowę, przyjął w swojej 18-letniej karierze mnóstwo ciosów, ale przegrał przed czasem tylko raz - znokautowany w 19. sekundzie przez Davida Tuę 14 lat temu, 216 ciężkich rund temu. Po sobotnim pojedynku w Manchesterze Ruiz już ma chyba dość boksu, zgodnie ze starym, rosyjskim powiedzeniem: "Jeśli każdemu dawać, żaden materac nie wytrzyma".

29-letni Brytyjczyk - dla którego przyszło do MEN Arena 20 tys. kibiców, w tym 70 członków rodziny i przyjaciół, a również piłkarze Rio Ferdinand, Wayne Bridge, Ashley Cole, Michael Essien, Daniel Sturridge i Shaun Wright-Phillips - był szybszy, jego ciosy miał wielką moc i precyzję. Już pierwsze mocne uderzenie - prawy prosty między oczy - posłał Amerykanina na deski. - Wiedziałem, że będzie wstawał. To taki typ z odpornością i pasją, ale wskaźniki jego energii były coraz słabsze. Dobrze, że z narożnika rzucili ręcznik - mówił Haye.

Stało się to po niemal dziewięciu rundach jednostronnego pojedynku.

Teraz Haye chciałby się spotkać z którymś z braci Kliczków. Twierdzi, że unikają mocnych rywali, wybierając niegroźnych przeciwników, takich jak jego zdaniem Albert Sosnowski. - Kto to jest ten Albert? Nie był nawet faworytem w walce z Audleyem Harrisonem, gdy otrzymał propozycję od Witalija Kliiczki - gorączkował się Haye i jednocześnie zapewniał, że po takich ciosach, jakie zniósł Ruiz, Kliczkowie dawno byliby na deskach, z których by się nie podnieśli.

Ale, aby stanąć do walki z którymś z ukraińskich braci, Haye musiałby spłacić gigantycznego Rosjanina Nikołaja Wałujewa, który zagwarantował sobie prawo do rewanżu za przegraną walkę z Brytyjczykiem jesienią ubiegłego roku.

Jeśli to się uda - Haye i Kliczko będą się bić za 12 mln dol.

W rozmowach na temat przyszłej walki wzięli udział przedstawiciele Golden Boy Promotion, którzy chcieli Brytyjczykowi wcisnąć jako przeciwnika Bernarda Hopkinsa. Firma ta ma prawo do promocji Brytyjczyka w USA i prawnicy stwierdzili, że warto zbudować jego pozycję za oceanem. Epicentrum wagi ciężkiej jest w Europie tak jak tytuły światowych organizacji i Haye nabrać się nie dał.

Nabrało się za to kilkanaście tysięcy widzów w Mandalay Bay Casino w Las Vegas. Pojedynek był okrzyczany jako rewanż za walkę pięściarzy o tytuł mistrza świata wagi średniej wersji IBF. Odbyła się ona 17 lat i osiem kilogramów temu. Po co teraz do niej wrócono, gdy pięściarze wspólnie i nieubłaganie zbliżają się do dziewięćdziesiątki?

Wtedy nie była nawet walką wieczoru, teraz nie powinna nią być.

Choć obaj próbowali rozgrzać atmosferę, obrażając się nawzajem - jeden dał drugiemu kurczaka, symbol tchórzostwa, w rewanżu otrzymując viagrę i pampersy - temperatura pozostawała letnia. Zniknął u obu pięściarzy refleks i pasja. Hopkins przystępował do pojedynku, mając trzy porażki w ostatnich siedmiu walkach, Jones przegrał pięć z ostatnich dziesięciu, w tym w grudniu w pierwszej rundzie z Australijczykiem Dannym Greenem. Legendy Jonesa i Hopkinsa przebrzmiały.

W pojedynku w Las Vegas - rozgrywanego w kategorii półciężkiej - dominowały obustronne faule, po których Hopkins trzykrotnie leżał na deskach. Z powodu talentu dramatycznego aktora prowincjonalnego Hopkinsa sędzia nabrał się tylko raz i odjął punkt Jonesowi. Po szóstej rundzie, po gongu, pięściarze dalej wymieniali ciosy, aż rozdzielili ich sędzia i ochrona.

17 lat temu na punkty wygrał Jones, tym razem jednogłośnie i z dużą przewagą zwyciężył Hopkins. Natomiast przegrał boks.

David Haye: 29 lat, 24 zw. (22 KO), 1 por., 99 rund.

John Ruiz: 38 lat, 44 zw. (30 KO), 9 por., 331 rund.

Roy Jones jr: 41 lat, 54 zw. (40 KO), 7 por., 404 rundy

Bernard Hopkins: 45 lat, 51 zw. (32 KO), 5 por., 420 rund

Drżyjcie rywale! Nikołaj "Bestia" Wałujew wraca na ring ?

Więcej o: