Puchar Świata w boksie w brazylijskim Foz do Iguacu długo był dla polskich pięściarzy bardzo pechowy. Szczególnie nieudany okazał się czwartek, kiedy to porażki poniosło aż sześcioro naszych reprezentantów. Z turniejem pożegnała się m.in. mistrzyni świata Agata Kaczmarska. Wcześniej odpadła zaś wicemistrzyni olimpijska - Julia Szeremeta. Na szczęście dużo lepsze wieści nadeszły w piątek.
Swoje walki ćwierćfinałowe wygrały dwie nasze zawodniczki. Jako pierwsza na ring wyszła Aneta Rygielska (kat. 60 kg), a jej rywalką była Donjeta Sadiku z Kosowa. Pojedynek okazał się niezwykle wyrównany. Lepiej rozpoczęła go Polka, która raz po raz trafiała przeciwniczkę i w ocenie wszystkich pięciu sędziów była lepsza. Niestety później zaczęły się schody.
Walka z biegiem czasu stawała się coraz mniej otwarta. Sadiku szukała klinczu i pojawiły się różne nieczyste przepychanki. Na domiar złego to Rygielska otrzymała ostrzeżenie i ostatecznie po całej rundzie przegrywała 2:3. O wszystkim zadecydowała więc trzecia odsłona, po której trudno było wyłonić jednoznaczną zwyciężczynię. Problem mieli również sędziowie. Dwóch z nich punktowało 29:27 na korzyść Polki, dwóch na korzyść Kosowianki. O końcowym wyniku zadecydował arbiter z Jordanii, który wskazał na remis 28:28, po czym przyznał zwycięstwo Rygielskiej.
Zobacz też: Trzęsienie ziemi w świecie tenisa. Świątek aż nie mogła uwierzyć
Tak wielkich przygód nie miała druga z naszych pięściarek - Barbara Marcinkowska. W kategorii do 70 kg bardzo pewnie rozprawiła się z Niemką Leonie Mueller. Wygrała w stosunku 4:1. - Kolejna świetna walka Polki i awans do półfinału Pucharu Świata. Bacha znowu kapitalnie pracowała lewym prostym, przynajmniej dwa razy zraniła L. Muller. Marcinkowska gruntuje pozycje w elicie - podsumował dziennikarz TVP Sport, Piotr Jagiełło.
Zarówno Rygielska, jak i Marcinkowska awansowały do półfinału. Zgodnie z regulaminem obie są już pewne co najmniej brązowego medalu. Wciąż jednak mogą powalczyć o złoto.