Największe zwycięstwo w karierze Polaka! Jego rywal już nie jest niepokonany

Wielki sukces Pawła Augustynika (18-0) na gali w Londynie! Walczący pod brytyjską flagą Polak odniósł najcenniejszą wygraną w pięściarskiej karierze i wygrał na punkty z również niepokonanym jak dotąd Simonem Zachenhuberem (28-1). To był szalony bój w wadze superśredniej, a triumf Augustynika jest szczególnie godny podziwu, bo wziął tę walkę w ostatniej chwili.
Paweł Augustynik
fot. Screen: Ring Magazine/Youtube https://www.youtube.com/watch?v=JSkyjUaIB9s

Paweł Augustynik na co dzień znany jest na brytyjskiej scenie boksu jako Pawel August. To właśnie na Wyspach Brytyjskich spędził większość życia, choć urodził się w Wałbrzychu, i pod tamtą flagą walczy (choć jego przydomek to "The Polish King"). Jak dotąd był niepokonany, ale też w jego rekordzie próżno było szukać znanych nazwisk. To byli głównie bardzo słabi rywale. Dość powiedzieć, że trzej jego poprzedni przeciwnicy łącznie ponieśli... ponad 260 porażek. Kiedyś musiał jednak przyjść moment na sprawdzenie się z kimś poważnym. W nadejściu tej chwili pomógł los.

Zobacz wideo Karol Urbanowicz: "Przyzwyczailiśmy kibiców, że końcówki są na noże"

Los dał Polakowi wielką szansę

Na gali w Londynie, w walce wieczoru której zobaczymy Tysona Fury'ego, zwolniło się miejsce w karcie na kilkanaście dni przed wydarzeniem. Niemiec Simon Zachenhuber miał zmierzyć się z Troyem Williamsonem. Ten jednak nagle wycofał się z walki, a organizatorzy nie chcieli zostawiać reprezentanta naszych sąsiadów na lodzie. Zwrócili się więc z ofertą dla Polaka, a ten przyjął ją, mimo że na treningi zostały mu dwa tygodnie.

Poszli na wymianę! Bojowe nastawienie dało Polakowi największe zwycięstwo

Niemiec był gigantycznym faworytem. Z pełnym obozem przygotowawczym i pokonanymi o wiele mocniejszymi rywalami w rekordzie. Czasem jednak papier to tylko papier. Zachenhuber się o tym przekonał, bo brytyjski Polak zgotował mu piekło. Obaj nie szczędzili sobie mocnych ciosów. Walkę zakontraktowano na sześć rund, a Augustynik dobrze tym czasem zarządzał.

Choć Niemiec też potrafił trafić, to więcej ciosów zadawał Paweł. W tak wyrównanych bojach czasem lepiej zadać po prostu więcej ciosów, nawet jeśli procentowo liczba trafionych może wypaść gorzej niż u rywala. Właśnie ta aktywność i chęć do bitki najmocniej przyczyniły się do werdyktu sędziowskiego. Po piątej rundzie mieliśmy co prawda nieco obaw, bo to w niej Niemiec odpalił kombinację lewego podbródkowego oraz krzyżowego, czyli swoją najefektowniejszą akcję walki. Nie wpłynęło to jednak na Polaka, który w ostatniej rundzie znów poszedł na wymianę ciosów. O wyniku decydował jeden sędzia. Reece Carter wypunktował walkę 58:56 dla Augustynika, który odniósł zdecydowanie najcenniejsze zwycięstwo w karierze.