Ołeksandr Usyk zaplanował trzy walki bokserskie do końca kariery, a w przyszłości nie wyklucza startu w wyborach na prezydenta Ukrainy. Teraz okazało się również, że ukraiński mistrz świata wagi ciężkiej ma ambicje, aby wejść do oktagonu. Takiego obrotu spraw nie spodziewał się raczej nikt. Usyk co rusz podejmuje zaskakujące decyzje i stawia sobie nowe cele.
O wszystkim w rozmowie z "The Mirror" opowiedział Siergiej Łapin, menedżer Usyka. Wskazał, że jego rywalem w MMA na pewno nie będzie Jake Paul. Obóz Ukraińca celuje w starcie z prawdziwą legendą federacji UFC.
- Walka z Paulem w MMA na tym etapie nie jest brana pod uwagę. Jesteśmy jednak zawsze otwarci na kreatywne i interesujące współprace w przyszłości. Jeśli chodzi o walki crossoverowe, bardzo ciekawym starciem mogłaby być batalia z Jonem Jonesem w Stanach Zjednoczonych - podkreślił Łapin.
- Pojedynek najlepszego zawodnika wagi ciężkiej w MMA z jednym z najlepszych bokserów swojego pokolenia może okazać się wielkim wydarzeniem, jeśli zostanie odpowiednio zorganizowana - dodał.
Jones nie pojawił się w klatce od 16 miesięcy, odkąd obronił tytuł wagi ciężkiej federacji UFC przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie przeciwko Stipe Miocicowi. Następnie oznajmił, że kończy karierę, ale kiedy okazało się, że 14 czerwca gala UFC odbędzie się w Białym Domu, to potwierdził, iż jest gotowy do powrotu.
Ostatecznie jednak tego dnia w akcji go nie zobaczymy. Całkiem niedawno doszło do poważnych przepychanek słownych w sieci pomiędzy szefem UFC Daną White'em a Jonesem. Obaj panowie ewidentnie nie doszli do porozumienia ws. kontraktu.
Usyk bierze pod uwagę różne opcje w przyszłości, ale teraz najważniejsze są dla niego przygotowania do kolejnej mistrzowskiej walki. 23 maja zmierzy się z legendarnym holenderskim kickboxerem Rico Verhoevenem pod piramidami w Gizie.
Verhoeven stoczył zaledwie jedną walkę bokserską w trakcie kariery, a mimo to WBC zgodziła się na to, by jego pojedynek z Usykiem uznać za mistrzowski.