Jeszcze kilka dni temu pojawiały się plotki, że rywalem Ołeksandra Usyka (24-0, 15 KO) zostanie Rico Verhoeven (1-0, 1 KO). Wielu kibiców myślało, iż ma do czynienia z żartem. Verhoeven to postać znana w świecie kickboxingu. W 2014 roku zdobył on pas prestiżowej organizacji GLORY w wadze ciężkiej, a potem obronił go aż czternaście razy. Mówimy o wielkim czempionie, ale... praktycznie niezwiązanym z boksem. Wybór przeciwnika przez Usyka zadziwia.
"Po ponad dwunastu latach, piętnastu zwycięstwach mistrzowskich i niezliczonych niezapomnianych wieczorach postanowiłem zwakować tytuł GLORY (...) Dołączyłem do GLORY w 2012 roku i od tego momentu dawałem tej organizacji wszystko. Razem stworzyliśmy coś wyjątkowego - pełne hale, rekordy i walki, które zapisały się w historii kickboxingu" - tak pisał w listopadzie 2025 roku Verhoeven w swoich mediach społecznościowych, dodając, że to nie czas na pożegnanie w sportach walki.
Wtedy nikt nie mógł przewidzieć, że Holender zostanie dopuszczony do pojedynku o pas mistrza świata federacji WBC w boksie w wadze ciężkiej, mając zaledwie jedną stoczoną walkę.
Wśród fanów boksu ta decyzja wywołała poruszenie i nie można się temu dziwić. Mamy do czynienia z niecodzienną sytuacją. Kibice piszą, że Usyk zaczyna odcinać kupony. Poza tym rozstrzygnięcie w jednej sprawie budzi ciekawość. Nie wiadomo bowiem, czy federacje WBA i IBF odbiorą Ukraińcowi mistrzowskie tytuły w królewskiej dywizji wagowej.
Pojedynek Usyk - Verhoeven odbędzie się 23 maja. Lokalizacja jest nietypowa, bo mówimy o piramidach w Gizie. Organizacja mistrzowskiej walki w Egipcie to kolejne zaskoczenie.
Usyk w poprzednich latach dwukrotnie pokonywał takich rywali jak: Tyson Fury, Anthony Joshua i Daniel Dubois. Przez wielu jest nazywany geniuszem boksu - w końcu po złotym medalu igrzysk olimpijskich w Londynie zaczął podbijać zawodowe ringi, docierając najpierw na szczyt wagi junior ciężkiej, a później będąc bezapelacyjnie najlepszym w królewskiej dywizji.