Ołeksandr Usyk po raz ostatni pojawił się w ringu 19 lipca 2025 roku. Na Wembley w piątej rundzie pokonał przez nokaut Daniela Dubois i ponownie zdobył tytuł niekwestionowanego mistrza świata w wadze ciężkiej. Od razu po tym pojedynku pojawiły się sugestie, że Ukrainiec powinien dopełnić trylogii z Tysonem Futy'm, którego dwukrotnie pokonał w 2024 roku. Zawodnik z Symferopolu kilka dni temu nie wykluczył takiej możliwości, ale dość szybko dodał, że na razie ma inne plany.
Usyk ma na rozkładzie Anthony'ego Joshuę oraz Tysona Fury'ego. I to po dwa razy. Nigdy nie doszło natomiast do starcia z innym z największych pięściarzy ostatnich lat. Mowa o Deontayu Wilderze.
- Po pierwsze, chciałbym teraz boksować w Ameryce. Po drugie, Wilder był na szczycie wagi ciężkiej przez ostatnie dziesięć lat. Była wielka trójka, czyli Fury, Joshua i właśnie Wilder. Fury'ego i Joshuę pokonałem już po dwa razy, został mi więc z tej wielkiej trójki tylko jeden niepokonany - powiedział Ukrainiec w rozmowie z rtfight.com.
Wilder był mistrzem świata WBC w wadze ciężkiej w latach 2015-2020. Tytuł stracił po porażce w drugim starciu z Tysonem Fury'm.
Jeszcze przed deklaracją Usyka głos w sprawie najbliższego potencjalnego rywala Ukraińca zabrał prezes WBC Mauricio Sulaiman. Meksykanin pozytywnie zaopiniował starcie z Amerykaninem, obecnie dopiero 40. w rankingu.
- Pan Usyk zwrócił się do nas z prośbą o dobrowolną obronę tytułu i dostał zgodę. Czekamy na szczegóły jego nadchodzącej walki. Deontay Wilder przez ponad pięć lat był naszym mistrzem, potrafi bardzo mocno uderzyć, jest klasyfikowany w naszym rankingu, więc absolutnie ma prawo i może walczyć z Usykiem w jego dobrowolnej obronie tytułu - powiedział Sulaiman (cytat za football24.ua).