Damian Knyba wkrótce może zrobić coś wielkiego dla polskiego boksu. Polak na zawodowych ringach stoczył dotychczas 17 walk i wszystkie wygrał. Teraz stanie przed największym życiowym wyzwaniem. W sobotę na gali w Oberhausen powalczy o pas WBC Interim w wadze ciężkiej z Niemcem Agitem Kabayelem. Ewentualna wygrana może otworzyć przed nim niebywałą wręcz perspektywę.
Już w listopadzie media informowały, że triumfator tego starcia oprócz pasa zgarnie status obowiązkowego pretendenta dla Ołeksandra Usyka. Oczywiście nie gwarantuje to jeszcze, że walka z niepokonanym Ukraińcem automatycznie się odbędzie. Istnieją jednak przesłanki, że takie starcie ma prawo dojść do skutku.
W czwartek zasugerował to dziennikarz portalu ringpolska.pl Michał Koper. Na platformie X zacytował wypowiedź promotora Agita Kabayela George'a Warrena z konferencji prasowej: "Zwycięzca walki Knyba - Kabayel zawalczy z Usykiem".
Brzmi to oczywiście dla Polaka bardzo obiecująco. Problem w tym, że to tylko deklaracje. - Myślę, że Usyk ma inne zdanie - skomentował wpis komentator sportowy i promotor bokserski Mateusz Borek. Poza tym Warren najprawdopodobniej zakłada, że pojedynek na pewno wygra Kabayel. - Od poniedziałku będę wywierał dużą presję na WBC, aby Agit miał szansę na tytuł już tego lata - mówił promotor, cytowany przez niemiecki portal sport.de.
Pozycja negocjacyjna obozu Kabayela i tak jest zdecydowanie lepsza niż Knyby. Niemiec wygrał już 26 walk, w tym z chińskim olbrzymem Zhilei Zhangiem czy Derekiem Chisorą. Na niekorzyść Polaka przemawia także sytuacja kontraktowa. - W sytuacji porażki obóz Kabayela zagwarantował sobie obligatoryjny rewanż do roku czasu - zdradził w rozmowie z Interią doradca Knyby, Eryk Rachwał. Oznacza to, że w przypadku zwycięstwa naszego pięściarza raczej czekać będzie rewanż, a nie pojedynek z Usykiem.