W sobotę dramatyczne wieści obiegły świat boksu. W walce wieczoru gali KnockOut Boxing Night 42 w Chełmie znokautowany został Michał Soczyński. Polak był niepokonany w 11 walkach, dzięki czemu stał się pretendentem w walce o pas WBC Baltic wagi junior ciężkiej. Pojedynek z Ukraińcem Ramazanem Muslimowem zakończył się w siódmej rundzie.
Polak otrzymał wtedy potężny cios, po którym sędzia nie miał wyjścia i musiał zakończyć walkę. Sytuacja była bardzo poważna, gdyż Soczyński stracił przytomność. Z ringu został zniesiony na noszach. Ocknął się w karetce, jednak po przyjeździe do szpitala został prowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. O modlitwę w intencji zdrowia boksera we wzruszający sposób apelowała jego matka.
Całe szczęście, w kolejnych dniach do mediów trafiały coraz lepsze informacje. Po wybudzeniu Soczyńskiego ze śpiączki okazało się, że nie doszło do bardzo poważnych problemów zdrowotnych. "Rozpoznaje rodzinę oraz przyjaciół, wszystko pamięta i wszelkie prognozy lekarzy są na ten moment pomyślne" - można było przeczytać na portalu bokser.org. Wszystko wskazuje więc na to, że pięściarz uniknął urazów o podłożu neurologicznym.
Pięć dni od felernej walki swój pierwszy komunikat opublikował sam Soczyński. Na jego profilu na Instagramie pojawiło się zdjęcie zrobione w szpitalnym łóżku. Widać na nim mocno poobijanego boksera. W opisie fotografii czytamy: "Po raz kolejny ta walka pokazała mi, że bez was - bez ludzi walka nie ma żadnego znaczenia, od zawsze walczyłem dla was wszystkich i tak też będę robił!!!" - Soczyński zwrócił się do kibiców, zapowiadając powrót na ring.
Bardzo niebezpiecznie wyglądająca sytuacja zakończyła się więc stosunkowo szczęśliwie. 27-latek rzecz jasna poważnie ucierpiał - mowa tu m.in. o złamanym oczodole - jednak dużo wskazywało na znacznie groźniejsze urazy. Pozostaje jedynie życzyć Michałowi Soczyńskiemu powrotu do pełni zdrowia.