- Nie wiem, czy widziałeś, że jak tam zszedłem, to miałem inną twarz. Ja tam ostatni raz byłem, jak wyszedłem z pudła, kilkanaście lat temu - mówił rozemocjonowany Artur Szpulka o piwnicy. To miejsce, gdzie wisiał jego worek, gdzie trenował boks i gdzie - jak się dowiedział potem - powiesił się jego tata. Do kin 24 października wchodzi dokument o pięściarzu.
- Dech mi zaparło, bo sobie to wszystko przypomniałem - mówi nam Artur Szpilka, który film o sobie w całości pierwszy raz obejrzał podczas premiery. Wcześniej widział tylko jego obszerny fragment bez scen, które kręcone były na samym końcu. Zejście do podziemi, nie tylko tych dosłownych, reżyser obrazu Filip Dzierżawski zostawił pięściarzowi i ekipie filmowej na koniec.
"W głowie miał straszne rzeczy"
Ta piwnica to było dla Artura Szpilki miejsce ważne. Przestrzeń, gdzie mógł się wyżyć i zapomnieć o problemach, ale też miejsce, które potem symbolizowało problemy, a dokładniej rodzinną tragedię. Ta trudna scena rozpoczyna film "Szpilka", który na ekrany wejdzie 24 października.