Łącznie 14 minut od wejścia do ringu do zwycięstwa w finale Memoriału Feliksa Stamma potrzebowała Julia Szeremeta. Polka zdecydowanie i jednogłośną decyzją wszystkich sędziów pokonała Khumorabonu Mamajonową. Uzbeczka próbowała się postawić, ale jej silne ciosy nie były w stanie złamać zdecydowanie szybszej i dysponującej świetną kondycją srebrnej medalistki igrzysk z Paryża.
Zmagania w Memoriale Stamma były jednocześnie Pucharem Świata, a więc Szeremeta zgarnęła również złoto tych prestiżowych zawodów. Polka nie otrzymała jednak punktów do globalnego rankingu pięściarskiego, co mogło zdziwić wielu kibiców. Sytuację wyjaśnił prezydent federacji World Boxing.
- To normalne, że w Pucharach Świata zdobywa się punkty, ale zawody w Warszawie zostały zorganizowane w ostatniej chwili. Niektóre federacje nie mogły się przygotować, więc nie byłoby to sprawiedliwe - stwierdził Boris van der Vorst cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Według jego słów dla Polski zrobiono "wyjątek", pozwalając na organizację turnieju na ostatnią chwilę i właśnie dlatego zawodnicy i zawodniczki nie otrzymają punktów do rankingu. Jak zauważa portal WP SportoweFakty, World Boxing rozpoczęło promocję wydarzenia dopiero kilka dni przed jego startem i jest to sytuacja w stu procentach zrozumiała.
- Polska udowodniła, że potrafi organizować duże wydarzenia w boksie - dodał van der Vorst. Pozostaje więc liczyć, że podobnych wydarzeń w naszym kraju będzie więcej, a tym razem Szeremeta i inni zawodnicy będą mogli dopisać do globalnego rankingu zasłużone punkty.