W minioną sobotę w Rijadzie odbyła się "gala wszech czasów", podczas której stoczono aż siedem pojedynków o mistrzostwo świata. Walką wieczoru był rewanż Dmitrija Biwoła z Arturem Beterbijewem, a stawką pasy mistrzowskie czterech organizacji: IBF, WBC, WBO i The Ring w wadze półciężkiej.
Zakontraktowany na 12 rund pojedynek Biwoła z Beterbijewem zakończył się decyzją sędziów. Według nich w wyniszczającym boju lepszy okazał się Biwoł i nie tylko to on zgarnął wszystkie pasy mistrzowskie, ale dokonał "zemsty" na rywalu, a zapowiadał, że to jest jego celem. Pochodzący z Czeczenii Rosjanin stracił więc tytuły mistrzowskie.
Jak zwykle po walkach zawodników z tego kraju głos postanowił zabrać Ramzan Kadyrow. - Artur dodał do swojego rekordu jedną porażkę - zaczął człowiek oskarżany m.in. o zbrodnie wojenne na terenie Ukrainy. Później próbował pocieszyć swojego ulubieńca. - Ducha mistrza nie da się złamać w jeden wieczór. Życzę Arturowi samych sukcesów i świetlanej przyszłości na ringu - dodał Kadyrow cytowany przez portal fine-news.ru.
Po pierwszej walce Beterbijew i Kadyrow wspólnie wywołali niemały skandal, kiedy to uradowany dyktator cieszył się ze zwycięstwa swojego pupilka w jego narożniku. Sojusznik Władimira Putina chętnie obejmował pięściarza, wskazywał palcem na jego pas mistrzowski, a zdjęcia z tego wydarzenia obiegły cały świat.
Warto przypomnieć, że pod rządami Kadyrowa w Czeczenii stosowane są tortury, zabójstwa polityczne, nieprzestrzeganie praw człowieka, czy prześladowania. Jak widać, nie przeszkadza to dyktatorowi w cieszeniu się walkami swoich ulubieńców i publicznemu komentowaniu ich wyników.