Skandal w Ukrainie! Policyjny nalot na klub nocny. "W tym domu mieszka Kliczko"

Niewiarygodne wieści napłynęły we wtorek 21 stycznia zza naszej wschodniej granicy. Jak donosi ukraiński portal focus.ua, w Kijowie doszło do wielkiego policyjnego nalotu na jeden z klubów nocnych, który okazał się przy tym nielegalnym domem publicznym. Na miejscu uwolniono aż 30 więzionych kobiet. Jednak najbardziej szokujące w tym wszystkim jest to, do kogo należy dom, w którym ten klub się znajduje. Tą osobą, wedle doniesień medialnych, jest były mistrz świata w boksie, obecnie mer Kijowa Witalij Kliczko.
Mer Kijowa Witalij Kliczko odwiedza miejsce rosyjskiego ataku rakietowego w centrum Kijowa na Ukrainie, 20 grudnia 2024 r.
Fot. REUTERS/Valentyn Ogirenko

Na Ukrainie od prawie trzech lat trwa wojna wywołana bestialską agresją putinowskiej Rosji. Jednym z liderów naszych wschodnich sąsiadów jest były mistrz świata wagi ciężkiej w boksie Witalij Kliczko, który pełni aktualnie rolę mera (ukraiński odpowiednik prezydenta) stolicy, czyli Kijowa. Jednak to, co stało się we wtorek 21 stycznia, może na zawsze zniszczyć wizerunek legendy pięściarstwa.

Zobacz wideo Polska sztafeta z brązowym medalem mistrzostw Europy w short tracku. Pierwszy raz od 12 lat!

Koszmar w środku koszmaru

Portal focus.ua podaje, że kijowska policja dokonała udanego nalotu na jeden z klubów nocnych w stolicy Ukrainy o nazwie "Tootsie". Funkcjonariusze mieli podejrzenia, że pełni on rolę nielegalnego domu publicznego i niestety okazało się, że mieli rację. Wedle relacji mediów, na miejscu było przetrzymywanych przeszło 30 kobiet, które zmuszano do świadczenia usług seksualnych. 

To nie koniec szokujących wieści. Wedle ustaleń policjantów, cały proceder miał odbywać się za zgodą, a wręcz pod protekcją lokalnej "Straży Miejskiej", która jest organem wykonawczym Rady Miasta Kijowa. Co więcej, pracownicy klubu mieli nagrywać klientów w celu dalszego szantażu i wyłudzania tą drogą pieniędzy. Wciąż za mało szokująco? Cóż, to nadal nie koniec, bo w źródle czytamy także o grupie, która miała zajmować się "handlem ludźmi".

Witalij Kliczko w centrum skandalu

Jak podaje focus.ua, "w tym samym domu mieszka Witalij Kliczko". Zdaniem tamtejszych dziennikarzy oficjalne dokumenty wskazują, że w tym miejscu powinno znajdować się coś zupełnie innego niż klub nocny. - Zgodnie z projektem, w miejscu, w którym znajduje się klub nocny "Tootsie", powinien znajdować się schron przeciwbombowy dla mieszkańców. Zauważono też, że mieszkańcy mogą korzystać z obiektu jako schronu, lecz z samej piwnicy można korzystać tylko wtedy, gdy klub jest otwarty. Nie został on nawet oznaczony na mapach jako schron obrony cywilnej - czytamy. Do tej pory ani sam Kliczko, ani administracja klubu nocnego nie skomentowali tych doniesień. 

Więcej o: