Devin Haney wygrał pierwsze 31 zawodowych walk. W wadze lekkiej był posiadaczem nawet pięciu pasów mistrzowskich (federacji WBA, WBC, IBF, WBO, oraz magazynu "The Ring"), a pod koniec zeszłego roku stoczył pierwszy pojedynek w wadze junior półśredniej (wygrał z Regisem Prograisem i zdobył pas WBC). Jego kolejnym rywalem był Ryan Garcia, który z 25 pierwszych zawodowych pojedynków przegrał tylko jeden. Zapowiadało się zatem niezwykle interesujące starcie.
Garcia to kontrowersyjna postać. Miesiąc w temu "zażartował" w mediach społecznościowych, że... nie żyje, co szybko zdementował jego ojciec. Później dalej publikował zadziwiające wpisy, które z czasem skasował. Nic zatem dziwnego, że już podczas ceremonii ważenia atmosfera była napięta. W końcu sprowokowany Haney nie wytrzymał i odepchnął oponenta. Garcia zaskoczył już tym, że na ceremonię przyszedł z piwem.
Pochodzący z Victorville (Kalifornia) pięściarz przekroczył limit wagowy aż o 1,45 kilograma, co miało dla niego poważne konsekwencje. Choć niespecjalnie się tym przejmował i dalej robił, co mógł, aby być w centrum uwagi - tuż przed walką w szatni przygrywał mu kwartet smyczkowy.
Mimo wszystko sobotni pojedynek lepiej zaczął Garcia, u który zadał rywalowi kilka dotkliwych ciosów. Z czasem Haney zaczął przeważać i wygrał kilka rund. Ale w siódmej wylądował na deskach, od tego momentu walka stała się bardziej wyrównana. Chociaż obrońca mistrzowskiego pasa miał spore kłopoty, w 10. i 11. rundzie ponownie był liczony. Wytrwał do końca, lecz sędziowie przyznali zwycięstwo Garcii (115-109, 114-110, 112-112).
Pierwsza zawodowa porażka nie miała dla Haneya konsekwencji w postaci utraty pasa. To dlatego, że jego przeciwnik przekroczył limit wagowy, co według przepisów federacji WBC uniemożliwia mu zdobycie tytułu. Z tego samego powodu Garcia musiał oddać rywalowi aż 1,5 mln dolarów ze swojej gaży.
Niezależnie od tego, tuż po zakończeniu pojedynku pochodzący z Victorville zawodnik mógł być z siebie zadowolony. I nie przestawał zaskakiwać. - Naprawdę myśleliście, że zwariowałem? - powiedział tuż po pokonaniu Haneya (cytat za "Marcą").
Po sobotnim pojedynku Ryan Garcia ma zawodowy bilans 25-1. Devin Haney utrzymał pas, ale już nie może szczycić się mianem niepokonanego, jego bilans to 31-1.