Polski mistrz świata roztrwonił gigantyczny majątek. "Radośnie wydawał wszystko"

Przed laty Krzysztof Włodarczyk był jednym z najlepszych pięściarzy w Polsce. Pochodzący z Warszawy zawodnik zdobywał mistrzowskie pasy federacji WBC oraz IBF w wadze junior ciężkiej. Rozwijająca się kariera w boksie nie szła jednak w parze z uporządkowanym życiem prywatnym, w którym "Diablo" napotkał wiele problemów. Do tego doszła skłonność do roztrwaniania pieniędzy, o czym ostatnio opowiedział promotor pięściarza Andrzej Wasilewski.

W sobotę 24 lutego w Białymstoku odbyła się gala Knockout Boxing Night 33, podczas której Krzysztof "Diablo" Włodarczyk po jednogłośnej decyzji sędziów pokonał Argentyńczyka Pablo Cesara Villanuevę. Była to okrągła 70. walka Polka w zawodowym boskie. Kilkanaście lat temu Włodarczyk należał do elity polskiego pięściarstwa, skutecznie broniąc mistrzostwa świata WBC w wadze junior ciężkiej. W międzyczasie "Diablo" miał wiele prywatnych problemów.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

Krzysztof Włodarczyk przepuścił mnóstwo pieniędzy. Wasilewski nie ukrywa. "Mógłby mieć ładnych kilka nieruchomości"

Pięściarz był związany z Małgorzatą Babilońską, która jest matką jego 21-letniego syna Cezarego. Później partnerką Krzysztofa Włodarczyka była Małgorzata Radomska, a owocem tej miłości jest córka Zuzanna. Obecnie "Diablo" tworzy związek z Karoliną Olszewską, która urodziła 42-latkowi drugą córkę - Marię. Do burzliwych relacji z partnerkami doszły problemy z prawem. Przypomnijmy, w 2021 roku zawodnik trafił do więzienia za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Gdyby tego było mało, zarobione w ringu pieniądze Włodarczyk uwielbiał wydawać na różne zachcianki. - Krzysiek Włodarczyk radośnie wydawał wszystko, a na pewno mógłby mieć ładnych kilka nieruchomości użytkowych i mieszkalnych. Po prostu się nie dało. "Egzemplarz" znakomity w relacjach, w prowadzeniu, w walkach zagranicznych, wielkich sukcesach, ale w sprawach finansowych zawsze wszystko znikało -  zdradził w podcaście "W cieniu sportu" jego promotor Andrzej Wasilewski.

Sam pięściarz również nie ukrywał, że wielokrotnie zdarzyło mu się spontanicznie wydać pieniądze m.in. na motocykle, które są jego wielką pasją. - Na przykład dwa razy, rok po roku, kupiłem nowiutkie motocykle. Każdy z nich kosztował mnie po 60 tys. złotych, a następnie sprzedałem maszyny z bardzo dużą stratą. To jedna z wielu moich zachcianek, a że kocham motory, w pewnym okresie nie mogłem sobie odmówić takiej fanaberii. Może nie były to milionowe wydatki, ale takich widzimisię miałem dużo więcej. (...) Gdybym miał zsumować, ile ja pieniędzy przejeździłem, to chyba bym oszalał - opowiadał w 2016 roku w wywiadzie dla Interii.

Nie od dziś wiadomo, że wielcy sportowcy, którzy zarabiają dziesiątki milionów, często nie potrafią odpowiednio rozporządzać majątkiem, co niekiedy kończy się bankructwem. - Umówmy się, w sportach walki są zawodnicy jeszcze mniej przygotowani do życia niż w takich dyscyplinach uchodzących za "inteligenckie". Zwykle są to prości chłopcy (...) Legendarny Mike Tyson, zarobił z 400 mln dol., a jest bankrutem. Evander Holyfield zarobił 300 mln i też jest bankrutem - dodał Wasilewski. Mnóstwo pieniędzy Krzysztof Włodarczyk mógł zarobić we freak-fightowej organizacji Fame MMA, jednak finalnie okazało się, że federacja ogłosiła walkę bez zgody zawodnika.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.