Szpilka wreszcie to powiedział! Ależ podsumował Michalczewskiego

- Może to zabrzmi nieskromnie, ale dumny jestem z naszej dwójki, że po latach wbijania sobie publicznie szpilek, mogliśmy usiąść wspólnie do stołu, pośmiać się z inwektyw, które sobie kiedyś wrzucaliśmy oraz wytłumaczyć sobie naszą perspektywę na kilka spraw bez zbędnych emocji. Od zawsze uważałem, że "Tiger" to kawał twardego skurczybyka - napisał Artur Szpilka o Michalczewskim, z którym właśnie zmierzył się w tenisa.

W latach 90. i na przełomie wieków Dariusz Michalczewski zdobywał pasy mistrzowskie (dywizji junior ciężkiej i półciężkiej), ale pod niemiecką flagą. W 1988 roku "Tiger" nie powrócił z wyjazdu polskiej kadry bokserskiej do RFN i tam rozpoczął karierę zawodową, a później otrzymał paszport niemiecki. "Tiger" był fenomenalnym pięściarzem, o czym świadczy, że tytuł mistrza świata, który obronił aż 23 razy, a w ringu zarobił kilkadziesiąt milionów euro. Zarzucano mu jednak brak patriotyzmu.

Zobacz wideo "Wszyscy byli zszokowani". Podsumowujemy KSW Colosseum 2

Nie próbowano zbytnio zrozumieć "Tigera", a najczęściej tylko go obrażano, jak dekadę temu, gdy Szpilka nazwał go "Josephem Goebbelsem", czyli dawnym współpracownikiem Adolfa Hitlera. A gdy Szpilka boleśnie przegrywał, "Tiger" rewanżował się kąśliwymi wypowiedziami. Ale to już przeszłość.

Dziś mają dobre relacje i uznali, że zmierzą się w czwartek w charytatywnym meczu w tenisa. W spotkaniu w Gdańsku, mieście "Tigera", lepszy w pierwszym sezonie okazał się Michalczewski, wygrywając 6:4. Jednak z każdą kolejną minutą "Tiger" był coraz bardziej zmęczony i popełniał coraz więcej błędów. Szpilka to wykorzystał i pewnie wygrał 6:2, 6:1 w kolejnych setach. Zawodnik KSW zakończył spotkanie pięknym asem serwisowym. Po meczu spotkali się na obiedzie. 

Szpilka pogodził się z Michalczewskim

"Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze! Razem z Dariuszem rozegraliśmy charytatywny mecz w tenisa. Po zaciętym pojedynku udało się wygrać 2:1 (4:6, 6:2, 6:1). Jestem bardzo szczęśliwy, bo nasza zabawa doprowadziła do pomocy dzieciakom z domu dziecka - dziękujemy z tego miejsca wszystkim osobom, które dorzuciły cegiełkę od siebie. Cieszę się również, bo każdy z nas jako sportowiec, mimo że nie w swojej dziedzinie, dał z siebie wszystko" - zaczął swój post Szpilka.

"Może to zabrzmi nieskromnie, ale dumny jestem z naszej dwójki, że po latach wbijania sobie publicznie szpilek, mogliśmy usiąść wspólnie do stołu, pośmiać się z inwektyw, które sobie kiedyś wrzucaliśmy oraz wytłumaczyć sobie naszą perspektywę na kilka spraw bez zbędnych emocji. Od zawsze uważałem, że "Tiger" to kawał twardego skurczybyka, z najlepszym lewym prostym w polskim boksie, ale z oczywistych względów nie mogłem tego powiedzieć - na szczęście dziś już jest inaczej. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tego wydarzenia oraz redakcjom, które pomogły nagłośnić naszą zbiórkę. Dziękuję Darku za zaciętą walką, świetnie spędzony czas na obiedzie i na wakacje zapraszam na rewanż do stolicy! PS …ale ten as serwisowy na końcu wszedł" - podsumował zawodnik KSW.

 

Jakie obaj byli pięściarze mają plany na przyszłość?

Wszystko wskazuje, że Szpilka (3-0) wiosną spotka się na gali KSW z Arkadiuszem Wrzoskiem (4-0). Natomiast 55-letni Michalczewski od kilku miesięcy znowu trenuje boks. Można pomyśleć, że "Tiger" chce po prostu wrócić do formy, ale można również zakładać, że nie wyklucza powrotu na ring. Jakiś czas temu zdradził, że mógłby wrócić na walkę, ale za 10 milionów euro. 

Takie sumy mogą wyłożyć jedynie szejkowie. Potencjalnym rywalem mógłby zostać Roy Jones junior, z którego zostało już tylko nazwisko.

Więcej o:
Copyright © Agora SA