2023 r. był bardzo udany dla Anthony'ego Joshuy. Były brytyjski mistrz świata wagi ciężkiej w boksie w kwietniu pokonał Jermaine'a Franklina jednogłośną decyzją sędziów, w sierpniu wygrał przed czasem z Robertem Heleniusem, a pod koniec grudnia rozbił Szweda - Otto Wallina - dla którego była to dopiero druga porażka w karierze i pierwsza przed czasem.
Dzięki trzem zwycięstwom z rzędu Joshua mógł zapomnieć o dwóch kolejnych porażkach z Ołeksandrem Usykiem, których doznał we wrześniu 2021 r. i sierpniu 2022 r. Zwycięstwa nad Franklinem, Heleniusem i Wallinem sprawiły, że Joshua wrócił też do ścisłej czołówki wagi ciężkiej i stał się kandydatem do walki o mistrzowskie pasy.
O ich unifikację w lutym powalczą Usyk i Tyson Fury. To właśnie ten drugi zawodnik był wymarzonym, kolejnym rywalem Joshuy. Tak przynajmniej twierdził jego promotor - Eddie Hearn. - Nie ma najmniejszych szans, by Joshua przegrał teraz z Furym. Podkreślam: nie ma najmniejszych szans. Joshua wrócił na właściwe tory i nikt go nie pokona. To najlepszy zawodnik wagi ciężkiej. Niech Fury pokona Usyka i zorganizujemy największą walkę w historii - mówił Hearn.
Niezależnie od wyniku walki z Usykiem to jednak nie Fury będzie najbliższym rywalem Joshuy. Nie będą nimi też ani Joseph Parker, który w grudniu rozbił Deontay'a Wildera, ani niepokonany Filip Hrgović. W piątek wieczorem Hearn ujawnił, że kolejnym przeciwnikiem Joshuy będzie Francis Ngannou.
To były mistrz UFC w wadze ciężkiej, dla którego będzie to dopiero druga zawodowa walka w boksie. Ngannou, który pasa w UFC ostatni raz bronił w styczniu 2022 r., zadebiutował w ringu w październiku zeszłego roku.
Wtedy, podczas gali w Rijadzie, Ngannou minimalnie przegrał na punkty z Furym, niespodziewanie sprawiając mu mnóstwo problemów. Brytyjski mistrz świata, który był zdecydowanym faworytem walki, w jej trakcie leżał nawet na deskach.
- Jestem z siebie dumny. No i zarobiłem więcej niż przez całą karierę w MMA - mówił po walce z Furym Ngannou. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, to za pojedynek w Arabii Saudyjskiej Brytyjczyk zarobił aż 50 mln dolarów, a Kameruńczyk pięć razy mniej. To i tak pieniądze nieosiągalne w UFC.
Jak poinformował Hearn, walka jest już dogadana w 100 proc. Do starcia ma dojść w marcu w Rijadzie, a 15 stycznia w Londynie odbędzie się pierwsza konferencja prasowa promująca wydarzenie.