Sensacyjne wieści! Polaka czeka wielka walka w USA

Chociaż wydawało się, że 36-letni Andrzej Wawrzyk najlepsze lata ma już za sobą, a wręcz niektórzy twierdzili, że powinien przestać boksować, to Polaka czeka wielka walka. Już 14 grudnia Wawrzyk zmierzy się w Stanach Zjednoczonych z były mistrzem świata federacji IBF Kubratem "Kobrą" Pulewem. 42-latek będzie zdecydowanym faworytem.

Może dziś trudno w to uwierzyć, ale kiedyś Andrzej Wawrzyk był w czołówce wagi ciężkiej. Wystarczy przypomnieć 2017 rok, gdy był na ostatniej prostej przygotowań do walki o mistrzostwo świata z Deontayem Wilderem. Ale Polak nie dostąpił tego zaszczytu, bo w jego organizmie wykryto stanozolol, czyli doping. 

Niedługo później Wawrzyk zakończył karierę z bilansem 34 walk, 33 wygranych i jednej porażki, gdy w 2013 r. poległ z Aleksandrem Powietkinem. Wytrzymał w ringu z Rosjaninem niespełna trzy rundy. Po trzecim knockdownie sędzia przerwał pojedynek, więc Rosjanin cieszył się z pasa mistrzowskiego federacji WBA. Ale po sześciu latach wznowił karierę. Problem w tym, że Michał Bołoz brutalnie go znokautował, co można zobaczyć na poniższym filmiku:

Zobacz wideo Andrzej Wawrzyk zaliczył mocny nokaut. Wracał do ringu po 6 latach

Środowisko pięściarskie było zgodne. Niemal wszyscy uważali, że Wawrzyk powinien zakończyć karierę, ale ten jednak się nie poddał i w lipcu na gali w USA pokonał przez TKO Kamila Bodziocha, dzięki czemu znowu dostał szansę na wielką walkę.

 

A taką walką będzie starcie zaplanowane na 14 grudnia z Kubratem Pulewem (29-3, 14 KO) w Costa Mesa w Kalifornii. Bułgar ostatnio przegrał z Dereckiem Chisorą. I była to jego trzecia porażka w karierze, bo wcześniej pokazali go Anthony Joshua oraz Władimir Kliczko, słowem elita. 

"Kobra" ma już 42 lata i pewnie 36-letni Polak liczy, że były mistrz IBF jest już po drugiej stronie rzeki. Nie zmienia to jednak faktu, że to Pulew będzie zdecydowanym faworytem.

Więcej o:
Copyright © Agora SA