Joshua wrócił lepszy? Zlał rywala. Teraz chce więcej. "Z przyjemnością przyjmę wyzwanie"

Anthony Joshua bez najmnieszych kłopotów zlał Jermaine'a Franklina i wyzwał do walki Tysona Fury'ego. AJ jednak nie zachwycił na tyle, żeby stawiać go w roli faworyta w potencjalnym starciu z "Królem Cyganów".

- 1 kwietnia wszyscy zobaczą jeszcze lepszą wersję mnie. Zszokuję świat, a później spotkam się z Tysonem Furym - zapowiadał Jermaine Franklin (21-2). Ale żadnej sensacji nie było, a nawet niespodzianki. Anthony Joshua (25-3) był lepszy od pierwszego do ostatniego gongu.

Zobacz wideo Szymon Kołecki typuje starcie Artura Szpilki z Mariuszem Pudzianowskim. "Szanse 65 proc. do 35"

I choć Amerykanin ani razu nie był liczony, to przewaga Brytyjczyka nie ulegała żadnym wątpliwościom. Joshua, w którego narożniku stał nowy trener Derrick James, był skupiony. Trzymał szczelną gardę i skrupulatnie obijał rywala. AJ wyprowadził 376 ciosów, z których 117 doszło do celu. Sam zainkasował zaledwie 58 i nie miał żadnego kryzysowego momentu.

Po dwunastu rundach sędziowie jednomyślnie wskazali na Brytyjczyka, punktując 118:111 i dwukrotnie 117:111. Dla Joshui była to 25, wygrana w karierze.

 

- Chciałem znokautować Franklina, ale najważniejsza jest wygrana sama w sobie. On ma niewygodny styl, były pewne momenty, gdy można było go znokautować, ale kiedy inni walczą ze mną, wznoszą się na swoje wyżyny. On był dziś zbyt dumny i charakterny. Nie udało mi się go znokautować, ale on jeszcze długo będzie pamiętał ten pojedynek - powiedział mistrz olimpijski wagi super ciężkiej z Londynu (2012).

- Wiem kogo najbardziej chcieliby kibice. Oni chcą zobaczyć moją walkę z Furym, a ja z przyjemnością przyjmę takie wyzwanie i zaboksuję z nim o pas WBC. Na pewno w lecie znów zobaczycie mnie w ringu - dodał Joshua.

Joshua powoli wraca na szczyt

Jeszcze cztery lata temu sądzono, że Anthony Joshua może zostać jednym z najwybitniejszych pięściarzy w historii. Brytyjczyk z rekordem 22-0 był mistrzem świata federacji WBA (Super), IBF, WBO oraz IBO w wadze ciężkiej. Joshua miał za sobą wygrane m.in. z Władimirem Kliczką, Aleksandrem Powietkinem, Dillianem Whyte'em czy Josephem Parkerem.

Pierwsza rysa na jego karierze pojawiła się 1 czerwca 2019 r., kiedy Joshua sensacyjnie przegrał przez nokaut z Andym Ruizem Jr. Choć pół roku później Brytyjczyk zrewanżował się Amerykaninowi, a w grudniu 2020 r. pokonał przez nokaut Kubrata Pulewa, to dziś nie rozważa się go w kontekście jednego z najlepszych w historii.

Mało kto uważa, że Joshua mógłby rywalizować z Tysonem Furym oraz Ołeksandrem Usykiem, obecnymi mistrzami wagi ciężkiej. Brytyjczyk stracił mnóstwo przez dwie porażki z rzędu z Usykiem. We wrześniu 2021 r. Ukrainiec pokonał Joshuę jednogłośnym werdyktem sędziów, a prawie rok później dokonał tego poprzez niejednogłośną decyzję.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.