Wiadomo, kiedy Joshua wróci do ringu. Sensacyjny rywal w drodze na szczyt

Sensacyjne wieści ze świata boksu! Australijczyk Demsey McKean (22-0, 14 KO) ma zostać najbliższym rywalem Anthony'ego Joshui (24-3, 22 KO), który pragnie wrócić na szczyt wagi ciężkiej.

Są to sensacyjne wieści, bo do tej pory wszystko wskazywało, że rywalem Joshui zostanie Dillian Whyte (29-3, 19 KO) lub Otto Wallin (24-1, 14 KO). Ale wygląda na to, że sytuacja się zmieniła. Tak przynajmniej twierdzi McKean.

Zobacz wideo Suzuki Boxing Night w Toruniu. Runowski powalił Szulewskiego

Artur SzpilkaArtur Szpilka wprost o alkoholu i narkotykach. "Ustaliliśmy ze starą"

- Jestem faworytem na liście potencjalnych przeciwników Joshui. Czuję, że mogę go wysłać na emeryturę. Nie bierzecie dosłownie moich słów, bo jeśli Joshua przegra ze mną, to nadal będzie mógł się bić, ale ja naprawdę mogę go pokonać. Sparowałem z nim od lat. On wie, że czeka go ciężka przeprawa - powiedział Australijczyk na łamach Sky Sports. I dodał: - Ludzie nie mają szacunku dla Joshui, ale on zmienił wagę ciężką. Dał jej popularność i wielkie pieniądze.

Kim jest Demsey McKean?

To blisko dwumetrowy mańkut, który wygrał 22 starcia, w tym 14 przez nokaut i wciąż pozostaje niepokonany. Z powodu obostrzeń związanych z koronawirusem nie mógł wrócić do Australii, więc został na Wyspach Brytyjskich, gdzie zwiedzał różne sale, trenując m.in. właśnie z Joshuą. Warto dodać, że jego walki transmitowała m.in. platforma DAZN, z którą AJ jest teraz związany, więc tym bardziej rosną szansę Australijczyka na wielką walkę.

Starcie z Joshuą miałoby się odbyć w kwietniu. Następnie AJ, jeśli wygra, miałby zawalczyć z Whytem, którego... znokautował w 2015 rok. W idealnym scenariuszu Eddiego Hearna, promotora Joshui, Brytyjczyk pod koniec roku stoczyłby trzecią walkę w 2023 roku. Wtedy miałby ponownie zawalczyć o pas. Tym razem z wygranym starcia Tysona Fury'ego z Ołeksandrem Usykiem. Ale to na razie tylko plany promotora, które mogą zostać brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość ringową.

Rosja - UEFARosjanie wniebowzięci po rozmowach z UEFA. W kraju powstała nadzieja. "Wracamy?"

Joshua na zakręcie

Mogło się wydawać, że Anthony Joshua zdominuje wagę ciężką na długie lata, ale ostatnie miesiące brutalnie go zweryfikowały. I choć nadal jest w światowej czołówce, to na koncie ma aż trzy porażki. Ale po kolei.

Brytyjczyk wyrobił sobie nazwisko, gdy wygrał igrzyska olimpijskie w Londynie (2012). Na ringu zawodowym też szybko zaczął rządzić i nie bał się wymagających wyzwań. Został mistrzem w królewskiej dywizji szybciej niż się spodziewano. Dokonał tego już w szesnastej walce, gdy w 2015 roku znokautował Kevina Johnsona. Ale największym sukcesem Joshui było pokonanie Władimira Kliczki, który ponad dekadę (wraz ze swoim bratem Witalijem) rządził wagą ciężką. 

Dopiero dziś, z perspektywy czasu, można przypuszczać, że Kliczko w 2017 roku był już po drugiej stronie rzeki. Mit Joshui najpierw naruszył Andy Ruiz Junior w 2019 roku, choć Brytyjczyk wygrał w rewanżu. W ostatnich dwóch starciach lepszy od Joshui okazał się Ołeksander Usyk. I to właśnie Ukrainiec oraz Tyson Fury są uznawani za najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej. Joshua, Ruiz, Deontay Wilder czy Joe Joyce to zawodnicy wymieniani w dalszej kolejności. Joshua musi teraz wrócić na zwycięską ścieżkę, a Demsey McKean ma być pierwszą przeszkodą.

Więcej o: