Polski mistrz świata ma już dość i grozi końcem kariery. "Brak szacunku"

- Byłem dwukrotnym mistrzem świata, a czuję się jak chłopiec, który jest na początku swojej przygody bokserskiej, który nie ma wsparcia ze strony promotorskiej i szacunku w świecie boksu. Styczeń to ostatni termin walki, na który przystałem, a jeżeli zostanie przesunięty, rezygnuję z walki i w ogóle z boksu. Mam dosyć - oświadczył Krzysztof Głowacki (32-3, 20 KO).

Najpierw cofnijmy się o kilka lat. Jest sierpień 2015 roku, a kibice w hali Prudential Center w New Jersey przecierają oczy ze zdumienia. Krzysztof Głowacki w niesamowitym stylu nokautuje Marco Hucka, choć chwilę wcześniej sam leżał na deskach. Niemiec wstaje, ale po chwili znowu pada na matę. I tak w 11. rundzie Głowacki zostaje sensacyjnym mistrzem świata.

Zobacz wideo Szpilka o słabych stronach Wrzoska: W prawie każdej walce leżał

W pierwszej obronie pasa Głowacki zdeklasował uznanego Steve'a Cunninghama. Później Andrzej Wasilewski zorganizował w Ergo Arenie starcie z Ołeksandrem Usykiem o miano najlepszego pięściarza wagi półciężkiej. Ukrainiec tańczył w ringu, nie dał się trafiać i wygrał na punkty, odbierając Głowackiemu pas i zadając pierwszą porażkę w karierze. Ale przegrać z Usykiem to żaden wstyd. Choć Ukrainiec boksuje już w wadze ciężkiej, to nadal nikt go nie pokonał. W 20 dotychczasowych walkach żaden z jego osiemnastu przeciwników poważnie mu nie zagroził. Ale wróćmy do Polaka.

Mike Tyson, Evander HolyfieldZaskakujący pomysł na prezent. Bokserzy proponują... cukierki z marihuany

Biorąc pod uwagę czołowych pięściarzy świata, to oprócz Usyka, Głowacki bił się także z Mairisem Briedisem i Lawrencem Okoliem. W obu tych walkach było pełno brudnego boksu i mnóstwo nieczystych zagrań. Głowacki obie te walki przegrał i znalazł się w trudnym położeniu.

Nikt nie ma wątpliwości, że Głowacki należy do szerokiej światowej czołówki, ale mistrzem świata już raczej nie zostanie. A wielkie pieniądze generują w jego kategorii wagowej tylko walki o pas. Na pewno nie starcia - jak to ostatnie - z gali Knockout Boxing Night 21. W Wałczu Głowacki pokonał Francisco Ruiza i tym samym odniósł pierwsze zwycięstwo od ponad trzech lat. Pojedynek wywołał mnóstwo emocji i był mocno krytykowany. - Śmiechu warte, tak to trzeba powiedzieć. Ja wiem, że Krzysztof wraca po bardzo długiej przerwie, ale taka walka nic mu absolutnie nie da - mówił Piotr Jagiełło, który komentował walkę na antenie TVP Sport, gdy Ruiz bezradnie padał na deski. - Walka z workiem, tak to wygląda. Z całym szacunkiem do człowieka, ale jeśli chodzi o umiejętności bokserskie to jest bieda - dodawał.

Głowacki miał teraz wrócić na ring, ale pojawiły się pewne komplikacje. No i Polak zaczął rozważać... zakończenie kariery. 

Głowacki powoli traci nadzieje

Głowacki poinformował, że jego walka z Richardem Riakporhem (15-0, 11 KO) planowana jest na 21 stycznia. Ale dodał, że pojedynek kilkukrotnie był już przekładany.

- W październiku moja grupa wygrała przetarg na walkę z Francuzem o pas mistrza Europy. Ucieszyłem się, że w końcu wrócę na ring, ale zaraz pojawiła się propozycja walki w Anglii z Riakporhe. Ci co mnie znają, wiedzą, że uwielbiam wyzwania i od razu zrezygnowałem z walki z Francuzem na rzecz walki z Anglikiem, która miała odbyć się w listopadzie. Zaczęły się przygotowania, ale chwilę później zmieniono termin walki na koniec listopada. I to nie była jednorazowa zmiana terminu, bo w trakcie przygotowań przesunięto walkę na 9-10 grudnia. Niestety wczoraj się dowiedziałem, że Anglicy znów zmieniają termin na 21 stycznia. To ostatni termin, na który przystałem, jeżeli zostanie przesunięty, rezygnuję z walki i w ogóle z boksu. Mam dosyć - oświadczył Głowacki.

- Byłem dwukrotnym mistrzem świata, a czuję się jak chłopiec, który jest na początku swojej przygody bokserskiej, ktory nie ma wsparcia ze strony promotorskiej i szacunku w świecie boksu. (...) Przykre jest to, że prawdziwi sportowcy, którzy osiągnęli ogromne sukcesy na arenie międzynarodowej, znaczą mniej niż ludzie, którzy zasłynęli z bycia klaunami. Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że 21 stycznia zobaczycie mnie między linami z Richard Rakporhe, piona! - wyjaśnił Głowacki.

Choć fani pięściarstwa liczą, że Głowacki jeszcze odzyska mistrzowski pas, to muszą być też gotowi na jego ewentualne odejście od boksu. Głowacki ma już 36 lat i musi się zastanowić, jak może spieniężyć swoje umiejętności. Jego przyjaciel Artur Szpilka rzucił boks i trafił do MMA. Możliwe, że i Głowacki podąży taką samą ścieżką.

Walka zakończona w 25 sekundNajdziwniejszy freak-fight roku. Profesjonalistka kontra gospodyni domowa [WIDEO]

- Emerytura zbliża się wielkimi krokami. Trzeba szukać pieniędzy. Pasy pasami, ale za to nie będziemy żyć. A za coś trzeba żyć po karierze! Trzeba szukać i korzystać z okazji. Jak to się mówi - kuć żelazo, póki gorące. Jakbym miał okazję, to bym się nie zastanawiał i od razu wychodził do MMA - powiedział kilka tygodni temu w rozmowie z "Super Expressem".

Więcej o: