Ile?! Żałosny wynik sprzedaży PPV ostatniej walki Deontaya Wildera

Deontay Wilder, były mistrz świata w boksie, zapewnia w ringu fajerwerki, ale nie sprzedaje zbyt dużej liczby PPV. Choć to i tak eufemistyczne określenie, na tak fatalny wynik oglądalności jego październikowej walki z Robertem Heleniusem.

Niespełna dwa tygodnie temu Deontay Wilder wrócił na ring po przegranej trylogii z Tysonem Furym. Rywalem 36-letniego Amerykanina był Robert Helenius. Fin został znokautowany już w pierwszej rundzie. "Nordycki Koszmar" padł po pierwszym mocnym otrzymanym ciosie. Odzyskał przytomność dopiero po kilku minutach.

Zobacz wideo Sport.pl na EA Sports Women's Football Summit

Oczywiście, Wilder był zdecydowanym faworytem. Większość kibiców i ekspertów, zastanawiała się tylko, w której rundzie padnie pogromca Adama Kownackiego. Nikt tego nie powiedział wprost, ale to była walka na tzw. odbudowę dla Amerykanina. Chodziło o to, by Wilder pewnie wygrał i znów wrócił do elity, by mierzyć się z najlepszymi. I choć Helenius nie jest zbyt medialnym sportowcem, to pewnie organizatorzy gali, a więc PBC (Premier Boxing Champions), liczyli na znacznie lepszą sprzedaż.

Słabiutka oglądalność Wildera

W Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszka ponad 330 milionów ludzi, walkę Wildera z Heleniusem - według serwisu danrafael.substack.com - w systemie PPV wykupiło zaledwie 75 tysiecy. Warto dodać, że była to bardzo droga zabawa, bo usługa PPV kosztowała 74,99 dolarów, co oznacza, że zyski PPV wygenerowało ponad 5,5 miliona dolarów [1 dolar = 4,70 PLN].

To kolejna słabiutka oglądalność gal PBC. Imprezy Premier Boxing Champions mają klopot, by przekroczyć sprzedaż na poziomie stu tysięcy subskrypcji. Poprzednia duża impreza PBC, czyli starcie Andy'ego Ruiza z Luisem Ortizem, osiągnęła zaledwie 65 tysięcy PPV.

Boks potrafi wykręcać znacznie lepsze liczby. Trzecie starcie Saula "Canelo" Alvareza z Giennadiją Gołowkinem obejrzało ponad pół miliona fanów, a rekordem Eddiego Hearna, brytyjskiego promotora, była walka Anthony'ego Joshui z Władimirem Kliczko, bo kibice wykupili ponad 1,2 miliona subskrypcji. Dziś stolicą światowego boksu jest Anglia, a nie jak do niedawna Stany Zjednoczone.

Ale zajrzyjmy na polski rynek, gdzie gale federacji KSW, póki byly sprzedawane w PPV, wykupowało 150-200 tysięcy fanów. Od roku polska federacja współpracuje z Viaplay i oglądać gale KSW mogą po prostu subskrybenci szwedzkiej platformy streamingowej.

Kiedy poznamy najlepszego pięściarza świata? "Boksu nic już nie uratuje"

Ale wróćmy na moment do sportu. Mówi się, że nic boksu nie zabije, ale też nic go nie uratuje. Nawet oddani sympatycy pięściarstwa dawno pogubili się w zagmatwanych rankingach. Czy poznamy kiedyś najlepszego pięściarza wagi ciężkiej? Promotorom na tym niespecjalnie zależy. - Im więcej niepotrzebnych pasów i kategorii, tym więcej starć, po których można liczyć na ogromne zyski - słyszymy od ekspertów. Więcej o zamieszaniu w wadze ciężkiej przeczytacie TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.