Deklasacja. Polacy rozbili Węgrów podczas Suzuki Boxing Night

Deklasacja! Polscy pięściarze gładko pokonali Węgrów podczas piątkowej gali Suzuki Boxing Night 18. Niestety, na przedwczesne zakończenie walki trzeba było czekać aż do ostatniego pojedynku. Ale emocji wcześniej i tak nie brakowało.

Polski boks od lat jest w kryzysie, Ostatnim naszym medalem olimpijskim pozostaje brąz Wojciecha Bartnika z 1992 r. z Barcelony, a na mistrza świata w boksie zawodowym czekamy od 2016 r., gdy Krzysztofowi Głowackiemu pas odebrał Ołeksander Usyk. Ale tym razem skupimy się na amatorskim boksie. W Oleśnicy, skąd pochodzi Bartnik, odbył się mecz bokserski między Polską a Węgrami.

Zobacz wideo Andrzej Wawrzyk zaliczył mocny nokaut. Wracał do ringu po 6 latach

- Na kogo w szczególności warto patrzeć? - spytaliśmy przed galą komentatora i eksperta TVP Sport.

- Paweł Brach, Tomasz Niedźwiecki, Mateusz Bereźnicki i Damian Durkacz to zawodnicy z dużym potencjałem - odpowiedział bez wahania Maciej Miszkiń.

No i faktycznie Brach pokazał się z dobrej strony, bo bez większych kłopotów wygrał na punkty z Istvanem Bundovicsem. Zwycięstwo zanotował też Damian Durkacz. Soma Mester postawił trudne warunki, o czym świadczy fakt, że Durkacz wygrał niejednogłośną decyzją sędziów. - Dziękuję za doping! Słyszałem wszystko - po werdykcie mówił nasz olimpijczyk z Tokio.

Ze świetnej strony pokonał się Oliwier Zamojski. Imponował szybkością, dynamiką i długimi kombinacjami, którymi bezlitośnie okładał Rubena Romaia i pewnie wygrał na punkty. W starciu kategorii do 86 kg pomiędzy Tomaszem Niedźwieckim a Kevinem Berim, wygrał Polak. Tak, zgadliście, wygrał na punkty. Podczas piątkowej gali nie oglądaliśmy żadnego klasycznego nokautu. Tylko jedna walka została zakończona przedwcześnie.

Polska nadzieja olimpijska

Podczas letnich igrzysk w Paryżu biało-czerwoni będą liczyli ma Mateusza Bereźnickiego, który w Oleśnicy zawalczył z Levente Kissem. Polak starał się kontrolować dystans piekielnie szybkim lewym prostym, którym karcił rywala. Kiss, pomimo przyjmowanych ciosów, starał sie przejmować inicjatywę. I ją w końcu przejął, ale to była już trzecia runda. Gdyby wcześniej ruszył do ataku, to by wygrał, ale ostatecznie niejednomyślną decyzją sędziów wygrał Polak.

Świetne wrażenie zrobił Oskar Safaryan, który posłał na dwski Laszlo Felfoldiego już w pierwszej rundzie. Węgier dotarł do drugiej rundy, ale na wskutek zbyt poważnego rozcięcia łuku brwiowego sędzia przerwał walkę.

Wszystkie pojedynki zakontraktowano na trzy rundy

Wyniki gali Suzuki:

  • 54 kg Jakub Krzpiet (Polska) – Laszlo Bernath (Wegry) - Krzpiet wygrał na punkty
  • 57 kg Paweł Brach (Polska) - Istvan Bundovics (Węgry) – Brach wygrał na punkty
  • 63,5 kg Oliwier Zamojski (Polska) – Ruben Romai (Węgry) – Zamojski wygrał na punkty
  • 71 kg Damian Durkacz (Polska) – Soma Mester (Węgry) – Durkacz wygrał na punkty.
  • 75 kg Bartosz Gołębiewski (Polska) - Gergo Provic (Węgry) – Gołębniewski wygrał na punkty
  • 86 kg Tomasz Niedźwiecki (Polska) – Kevin Beri (Węgry) - Niedźwiecki wygrał na punkty
  • 92 kg Mateusz Bereźnicki (Polska) – Levente Kiss (Węgry) - Bereźnicki wygrał na punkty
  • +92 kg Oskar Safaryan (Polska) – Laszlo Felfoldi (Węgry) - Safaryan wygrał na punkty

Legendy na widowni gali Suzuki Boxing Night 18

Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki - głosi historyczne przysłowie. I faktycznie na trybunach panowała świetna atmosfera. Nie brakowało też ważnych postaci polskiego boksu. Galę Suzuki oglądał m.in. Mateusz Masternak, jeden z czołowych polskich pięściarzy wagi cruiser, Albert Sosnowski (były pretendent do tytułu mistrza świata), czy Marian Kasprzyk, który w 1964 roku zdobył złoto na igrzyskach w Tokio.

Blisko ringu siedział także Ludwik Denderys, medalista mistrzostw Europy, który na igrzyskach w Monachium w 1972 roku mierzył się z późniejszym mistrzem – genialnym kubańskim pięściarzem Teofilo Stevensonem. Do "Pana Ludwika", co chwila podchodzili kibice oraz byli zawodnicy i wspominali wspólne treningi, bo 78-letni Denderys w przeszłości był także trenerem m.in. Przemysława Salety czy Agnieszki Rylik. A „Pan Ludwik" fachu uczył się od legendarnego Feliksa Stamma.

Ale najwięcej „miśków" skleił Bartnik, dumny mieszkaniec Oleśnicy. Świętowano właśnie jego medal sprzed 30 lat. Miejmy nadzieję, że za dwa lata w Paryżu, trener naszej kadry doczeka się godnego następcy, bo tyle czekać na medal olimpijski, w kraju o tak wspaniałej tradycji bokserskiej, to już trochę wstyd, prawda?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.