Skandal w świecie boksu. Rosjanie przywróceni do rywalizacji. Szokująca decyzja

Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę wiele światowych federacji wykluczyło rosyjskich sportowców z organizowanych przez siebie zawodów. Siedem miesięcy później do rywalizacji przywróciła ich bokserska organizacja IBA. Decyzja szokuje, choć nie jest niespodzianką. W jej najwyższych władzach zasiadają Rosjanie.

Kierowane przez Rosjan Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu (IBA) cofnęło zakaz startów nałożony na bokserów amatorów z Rosji i Białorusi i pozwoli im bez ograniczeń konkurować z innymi zawodnikami. Będą oni mogli występować pod własnymi flagami narodowymi, a przypadku zwycięstw, będą odgrywane hymny - informuje Reuters. Decyzja weszła w życie w środę ze skutkiem natychmiastowym.

Zobacz wideo Szpilka o freakach. „Kiedyś byłbym tam największą gwiazdą. Ale wyrosłem z tego"

IBA nie taka apolityczna, jak deklaruje

Organizacja zmieniła decyzję z marca tego roku. Wtedy również ona formalnie potępiła agresję Rosji. Teraz deklaruje się jako apolityczna. - IBA mocno wierzy, że polityka nie powinna mieć żadnego wpływu na sport. Dlatego wszyscy sportowcy powinni mieć równe warunki. Szanując własną autonomię międzynarodowej federacji sportowej, IBA powinna pozostać politycznie neutralna i niezależna. Ponadto wzywa do pokoju i pozostaje rozjemcą we wszelkich konfliktach - można przeczytać w uzasadnieniu.

W rzeczywistości jednak IBA z polityką ma wiele wspólnego. Na jej czele stoi bowiem rosyjski biznesmen i sojusznik prezydenta Władimira Putina - Umar Kremlow. Dodatkowo zeszłym miesiącu zawiesiła ona w prawach członka Ukrainę, a działo się to tuż przed spotkaniem, podczas którego zagłosowano przeciwko rozpisaniu nowych wyborów na prezydenta federacji. Poza tym IBA nie uznaje legalnego prezydenta ukraińskiej federacji boksu amatorskiego, Kyryla Szewczenki, twierdząc, że jej szefem jest Wołodymyr Prodywus, sojusznik Kremlowa, który musiał opuścić Ukrainę w lutym tego roku.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

IBA zajmowała się m.in. organizacją turniejów kwalifikacyjnych i zawodów w ramach igrzysk olimpijskich. MKOl odebrał jej jednak do tego prawo przed igrzyskami w Tokio, wskazując na liczne problemy w zarządzaniu, finansach, sędziowaniu, a także z pobudek etycznych. MKOl zorganizował je wówczas na własną rękę i zdaje się, że podobnie będzie w Paryżu. Z kolei w pierwotnym programie igrzysk w Los Angeles w 2028 roku boks w ogóle nie został uwzględniony.

Więcej o: