Dramatyczna walka o życie 25-latka. "Czekamy do końca na cud"

Luis Quinonez, 25-letni bokser, wciąż walczy o życie w jednym z kolumbijskich szpitali po nokaucie na gali w Barranquilli. U sportowca potwierdzono śmierć mózgu. - Czekamy do końca na cud od Boga. Nie możemy powiedzieć, że już umarł. Mój brat wciąż walczy, dopóki oddycha - przekazał jeden z członków rodziny Quinoneza.

Luis Quinonez rozpoczął profesjonalną karierę bokserską w kwietniu 2018 roku. Do tej pory Kolumbijczyk walczył wyłącznie na galach w swoim kraju i wygrał dziesięć pojedynków z rzędu, z czego aż sześć z nich przez nokaut. Quinonez walczył 24 września z Wenezuelczykiem Jose Munozem (8-0), który również pozostawał niepokonany i sześciokrotnie nokautował przeciwników. Stawką pojedynku był pas mistrzowski w kategorii półśredniej. Ta walka okazała się jednak tragiczna w skutkach.

Zobacz wideo Akcja Polaków była fenomenalna, ale to tylko wybryk

Stwierdzono śmierć mózgu u kolumbijskiego pięściarza. Wciąż walczy o życie po nokaucie

Walka Luisa Quinoneza z Jose Munozem na gali w kolumbijskiej Barranquilli zakończyła się po 150 sekundach ósmej rundy. Wtedy Quinonez został znokautowany przez rywala i padł na deski, przez co zanotował pierwszą porażkę w karierze. Kolumbijczyk stracił przytomność w ringu i opuścił go na noszach. Potem pięściarz trafił do szpitala na oddział intensywnej terapii, gdzie miał walczyć o życie. Pierwotnie kolumbijska federacja poinformowała, że Quinonez zmarł po pięciu dniach walki.

"Współczujemy odejścia Luisa Quinoneza, który walczył przez pięć dni o życie. Niestety przegrał tę walkę, składamy najszczersze kondolencje jego rodzina. Pokój jego grobowi" - napisała federacja w oświadczeniu. Informacja została zdementowała przez osoby pracujące w szpitalu, które ujawniły, że Kolumbijczyk jest w stanie krytycznym, ale wciąż walczy o życie. Finalnie federacja poinformowała o śmierci mózgu Quinoneza.

"Chcemy wyjaśnić, że Luis Quinonez zmaga się ze śmiercią mózgu. Jeszcze nie umarł, więc przepraszamy jego rodzinę. Mamy nadzieję na cud" - czytamy. Krewni pięściarza zostali poinformowani, że 25-latek przeszedł operację, po której zapadł w śpiączkę. - Czekamy do końca na cud od Boga. Nie możemy powiedzieć, że już umarł. Mój brat wciąż walczy, dopóki oddycha - powiedział jeden z członków rodziny w rozmowie z CTV Barranquilla.

Więcej o: