"Kiedy atakuje, nie mogę nawet mówić". Tyson zmaga się z przewleką chorobą

Kilka tygodni temu internet obiegła fotografia Mike'a Tysona poruszającego się na wózku inwalidzkim. Jak się okazuje, były mistrz świata wagi ciężkiej momentami bardzo cierpi z powodu rwy kulszowej. - Kiedy atakuje, nie mogę nawet mówić! - wyznał w rozmowie z Newsmax TV.

Mike Tyson zawodową karierę zakończył już siedemnaście lat temu, jednak nadal cieszy się wielką popularnością wśród fanów boksu. Kilka tygodni temu wielu jego fanów mocno zaniepokoiła fotografia, która pojawiła się w sieci. Widać było na niej, jak "Żelazny Mike" porusza się na wózku inwalidzkim.

Zobacz wideo Szpilka: Szybko zarobione siano i wracam do domu

Mike Tyson zmaga się z wielkim bólem. " Kiedy wybucha, nie mogę nawet mówić"

Było to wielkie zaskoczenie, gdyż w ostatnich miesiącach były mistrz świata wagi ciężkiej imponował wszystkim formą mimo 56 lat na karku. W 2020 roku stoczył nawet pokazową walkę z Royem Jonesem Juniorem, która zakończyła się remisem. Wiele mówiło się na temat jego możliwych starć z Evanderem Holyfieldem, czy youtuberem Jake'em Paulem. 

Siergiej Sowa nie żyjeZidentyfikowano ciało z ukraińską flagą. "Wieczna chwała temu bohaterowi"

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Póki co na plotkach się skończyło, a Tyson musiał uspokoić kibiców i wyznać, co właściwie mu dolega. Dowiedzieliśmy się, że doskwiera mu rwa kulszowa. W rozmowie z Newsmax TV zdradził, że napady te są nieraz bardzo bolesne. 

- Od czasu do czasu mam rwę kulszową, która wybucha. Kiedy atakuje, nie mogę nawet mówić. Dzięki Bogu, to jedyny problem zdrowotny, jaki mam. Teraz jestem wspaniały. Wszyscy w moim domu są naprawdę błogosławieni i wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko, co mamy - powiedział były pięściarz. 

Mike Tyson był mistrzem świata wagi ciężkiej. Został także najmłodszym w historii mistrzem świata królewskiej kategorii. W 1986 roku sięgnął po tytuł mając 20 lat, 4 miesiące i 22 dni. 20 października 2000 roku zmierzył się z Andrzejem Gołotą. Polak już po dwóch rundach uciekł z ringu. Walkę uznano jednak za nieodbytą, gdyż kontrola wykazała, że Amerykanin był pod wpływem marihuany. 

Isiaha JonesTragedia w USA. 28-letni pięściarz zastrzelony przez własnego brata

Więcej o: