Miało jej nie być na MŚ, zdobyła srebro. Sensacyjna wygrana "brawurowej" Polki

Bartłomiej Kubiak
Mocny i celny lewy prosty. Ale też zacięcie. A może nawet przede wszystkim zacięcie. Do boksu. To cechuje 20-letnią Oliwię Toborek, która w czwartek na mistrzostwach świata sięgnęła po sensacyjny srebrny medal.

Sensacja jest duża, bo 20-letnia Oliwia Toborek - najmłodsza pięściarka w ośmioosobowej reprezentacji Polski - w ogóle miała nie lecieć do Stambułu. - Początkowo sam miałem obawy, czy ten wyjazd to w ogóle dobry pomysł. Zresztą nie tylko ja, bo trener kadry Tomasz Dylak również podzielał moje zdanie - mówi Jacek Dymowski, klubowy trener Toborek, która w kadrze na MŚ znalazła się w ostatniej chwili. Tylko dlatego, że kontuzji oka nabawiła się Martyna Jancelewicz.

Zobacz wideo Szpilka czeka na debiut w KSW. "To będzie ciekawa historia"

Aleksandr Powietkin - Władimir KliczkoKliczko zlał w Moskwie "meldoniumowego Saszę". Putin zbladł ze strachu przed upokorzeniem

- Oliwka zastąpiła Martynę w wadzie do 81 kg. I choć sama w marcu zdobyła młodzieżowe mistrzostwo Europy w kategorii plus 81 kg, to ona dobija do tej wagi, a nie ją zbija, bo na co dzień waży 77-78 kg. Dlatego wspólnie uznaliśmy, że nie ma sensu, by walczyła w mistrzostwach świata z dużo cięższymi i bardziej doświadczonymi zawodniczkami. Że na to przyjdzie jeszcze czas. Tym bardziej że w kadrze jest Lidia Fidura, która nigdy nie miała szczęścia w mistrzostwach świata. To już rutynowana pięściarka [w lipcu skończy 32 lata]. Uznano, że w Turcji dostanie kolejną szansę. A Oliwka w zamian poleci na zgrupowanie do Kanady - opowiada Dymowski.

Toborek do Kanady poleciała w połowie kwietnia. Spędziła 10 dni w Montrealu. Trenowała tam z Tammarą Thibeault, olimpijką z igrzysk w Tokio, medalistką mistrzostw świata i wielokrotną mistrzynią Kanady. Od razu po powrocie do Polski miała tydzień roztrenowania, odpoczywała od boksu. To wtedy zadzwonił trener Dylak. - Kiedy dostaliśmy tę propozycję, już wiedzieliśmy, że to jest znak. Że nie można jej odrzucić. Tym bardziej że Oliwka od razu się zgodziła. W sumie nie miałem nic do gadania... Ale tak poważnie: też od razu się zgodziłem. Powiedziałem jej: "pewnie, leć, będziesz się cieszyć". No i się cieszy. A ja razem z nią - nie ukrywa Dymowski.

Toborek od początku była solidna

Dymowski i Toborek po raz pierwszy spotkali się w 2015 r. w Żoliborskiej Szkole Boksu (dziś to Warszawska Szkoła Boksu). - Oliwka miała wtedy 13 lat. To był jej pierwszy kontakt z boksem - wspomina Dymowski. - Nie było od razu jasne, że ma duży talent. Od początku była jednak solidna. I nie chodzi mi nawet stricte o sam boks, ile o jej podejście do boksu. Inni się wykruszali, a Oliwka chodziła na każdy trening. Nie opuściła ani jednego. Była wytrwała. I to mi w niej strasznie imponowało. A w zasadzie to nadal imponuje. Nie tylko mocny i celny lewy prosty, ale też jej nieustępliwość, zacięcie. Nie tylko w boksie, ale i w życiu, bo ona taka jest na co dzień. Jak sobie coś postanowi, to nie ma przebacz. Nie odpuści - dodaje Dymowski.

Toborek treningi w Warszawskiej Szkole Boksu łączy z nauką. W ubiegłym roku skończyła Szkołę Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego w Warszawie. Obecnie studiuje kierunek związany z dietetyką sportową. - Dla niej boks jest na pierwszym miejscu, ale jak musiała się czegoś nauczyć do szkoły, to też zawsze się uczyła. Nic nie zawalała. To jest naprawdę bardzo sumienna dziewczyna - przekonuje Dymowski.

Andre The GiantWygiął stal na karku, wypił 156 puszek piwa. Tragiczny los Andre The Gianta

"Boksuje tak, jakby jutra miało nie być"

Ta sumienna dziewczyna właśnie została wicemistrzynią świata seniorek. Na turnieju w Stambule najpierw pokonała Rumunkę Alexandrę Petcu 3:0, a później o głowę od siebie wyższą Australijkę Jessicę Bagley 3:2. Przegrała dopiero w finale, 0:3 z Litwinką Gabrielą Stonkute. Choć ten pojedynek zaczął się akurat lepiej dla Toborek. - Nie ma w sobie lęku. Boksuje tak, jakby jutra miało nie być. Co za brawurowa dziewczyna - zachwalali Polkę komentatorzy TVP Sport po pierwszej rundzie, kiedy to Toborek była mistrzynią świata. Na kartach punktowych prowadziła 3:2. Ale w dwóch kolejnych rundach agresywna Litwinka zepchnęła ją do defensywy i wygrała zasłużenie.

- Spodziewałem się, że to będzie właśnie taka walka. Przede wszystkim bardzo ciężka. Że spotkają się w niej dwie nieustępliwe zawodniczki. I że przegra ta, która pierwsza zrobi krok w tył - mówi Dymowski. Ale od razu zaznacza: - Dla mnie Oliwka i tak jest zwyciężczynią. Zresztą powiedziałem jej to jeszcze przed walką ze Stonkute. I po walce podtrzymuję te słowa. Rozpiera mnie duma, bo jest się z czego cieszyć. To naprawdę duży sukces. W końcu mamy wicemistrzynię świata!

Iga Świątek i Rafael Nadal na kortach Roland GarrosUmęczona Świątek spotkała Nadala. Kamery uchwyciły mistrzowską reakcję

Sukces Toborek jest tym większy, że na medale w imprezie tej rangi czekaliśmy dekadę. Od zawodów w chińskim Qinhuangdao, gdzie w 2012 r. wicemistrzyniami świata zostały Sandra Kruk (57 kg) i Magdalena Stelmach (64 kg), a po brąz sięgnęła Karolina Michalczuk (51 kg). Teraz do ich sukcesów nawiązała Toborek, ale także doświadczona Lidia Fidura (+81 kg), która w Stambule wywalczyła brąz.

Więcej o: