Chłopcy wracali w trumnach, Muhammad Ali udawał ćwierćinteligenta. I wygrał

Łukasz Jachimiak
Udawał ćwierćinteligenta i chociaż był wyznawcą islamu, to wynajął adwokata Świadków Jehowy. W końcu powiedział wprost, że do Wietnamu się nie wybiera, za to chętnie poszedłby na wojnę z tymi, którzy w jego Ameryce traktują go jak psa. Muhammad Ali przez politykę stracił trzy i pół roku wielkiej kariery, a groziło mu też pięć lat więzienia. Ale w końcu wygrał i tę walkę. Bezdyskusyjnie.

55 lat po tym jak Muhammad Ali odmówił wyjazdu na wojnę w Wietnamie, przypominamy tekst, który opublikowaliśmy na Sport.pl w 2020 roku.

Houston w Teksasie, 28 kwietnia 1967 roku: - Kiedy usłyszysz swoje nazwisko, zrobisz krok naprzód. To będzie twoje wejście do amerykańskich sił zbrojnych - mówi porucznik Steven Dunkley do ośmiu mężczyzn. Jako siódmego wywołuje jednego z największych sportowców świata. "Muhammadzie Ali, czy możesz zrobić krok naprzód?" - pyta. Bez odpowiedzi. "Cassiusie Clayu" - wymienia pierwszą tożsamość pięściarza.

Zobacz wideo Polski pięściarz opowiada o walce z Whytem i sparingach z Furym. "Bawił się ze mną"

"Też nie jem murzynów". I nie słyszę porucznika

- Jestem Cassius. Mój prapradziadek był niewolnikiem w Kentucky - tak przedstawiał się 18-letni Cassius Clay, mistrz olimpijski z Rzymu z 1960 roku. - Pokonałem tak zwanych wrogów Ameryki. Byli tam Rosjanie i Polak [Zbigniew Pietrzykowski, z którym Clay wygrał w finale]. Były flaga i hymn. Zlałem świat. Pomyślałem, że skoro jestem mistrzem olimpijskim, to mogę już zjeść w centrum. Poszedłem z moim medalem do restauracji w Louisville, a kelnerka mówi "Murzyn? Nie podajemy". Odpowiedziałem, że też nie jem murzynów, że chcę kawę i hamburgery. Musiałem wyjść z restauracji w moim mieście. Tata walczył w wojnach światowych, ja zdobyłem złoty medal olimpijski, ale nie mogłem zjeść w centrum. Coś tu nie gra - mówi młody mistrz w archiwalnych nagraniach z dokumentu "Nazywam się Muhammad Ali".

5.09.1960, Rzym, olimpiada, boks, finałowa walka wagi ciężkiej Cassius Clay - Zdzisław Pietrzykowski5.09.1960, Rzym, olimpiada, boks, finałowa walka wagi ciężkiej Cassius Clay - Zdzisław Pietrzykowski Fot. / AP Photo / East News

- Muhammad znaczy godny pochwał. A Ali to Najwyższy. Od teraz jestem Muhammad Ali - ogłosił w roku 1964, dzień po tym, jak pierwszy raz w karierze został mistrzem świata zawodowców.

Porucznik Dunkley dwa razy prosił o wystąpienie z szeregu Alego i dwa razy Claya. Mistrz tkwił w bezruchu, co oznaczało, że odmówił służby wojskowej. Za chwilę wyszedł do tłumu reporterów. A siedmiu pozostałych poborowych odjechało na szkolenie przed wylotem na wojnę do Wietnamu.

SamboUkraina uderza w popularny rosyjski sport. "Zerwać więzy ze zbrodniarzami wojennymi"

"Antypatriotyczna, bombastyczna kreatura"

- Czekałem na powołanie do wojska, a kiedy je dostałem, to zostałem żołnierzem - przypominał Joe Louis, czarnoskóry mistrz świata z lat 1937-1949. On w trakcie II wojny światowej tłumaczył, że namawia do walki czarnych braci, bo Ameryka owszem, ma swoje problemy, ale przecież Hitler ich nie rozwiąże.

- Casius zarobił miliony dolarów dzięki Amerykanom, a teraz nie chce okazać wdzięczności krajowi, który daje mu wielkie możliwości - mówił Jackie Robinson, pierwszy Afroamerykanin w historii baseballowej ligi MLB.

Część mediów nazywała Alego "antypatriotyczną, krzykliwą, bombastyczną kreaturą". I odmawiała nazywania go Alim. To samo już wcześniej robili rywale.

"Jak się nazywam?"

Dwa i pół miesiąca przed tym jak mistrz ostatecznie odmówił służby wojskowej, Ernie Terrel w rozmowie z nim prowadzonej przez dziennikarza Howarda Cosella celowo nazwał Alego Clayem. Od tego momentu dialog bokserów nieprzerywany przez reportera brzmiał tak:

- Howard Cosell i inni nazywają mnie Muhammedem Alim. Jesteś jedynym kolorowym, który mówi o Cassiusie Clayu.

- To nie Howard Cosell będzie z tobą walczył.

- Pogarszasz swoją sytuację! Skup się na sporcie, a nie na tym, jak się nazywam.

- A jak się nazywasz? Mówiłeś, że Cassius Clay.

- Już nigdy! Nazywam się Muhammed Ali. Po walce ogłosisz to publicznie, na środku ringu.

- Będę mówił "on", w porządku? - Terrel zwraca się do dziennikarza, który wciąż tylko przesuwa mikrofon od jednej głowy do drugiej i z powrotem.

- Jesteś Wujem Tomem! Jesteś kolejnym Pattersonem [jeden z wcześniejszych rywali Alego - zapowiadał, że pokonując go, odbierze tytuł Czarnym Muzułmanom i zwróci całej Ameryce. Nie dał rady, a przez całą walkę słyszał od mistrza prowokacyjne zachęty typu: "No, dalej, biała Ameryko!"], nie minie cię kara!

Nie minęła. "Ośmieszę go. Będę go pytał, jak się nazywam, spuszczając mu lanie. Będę go torturował, nokaut byłby dla niego zbyt łagodny. Zrobię mu wstyd przed całym światem" - ogłosił jeszcze Ali w studiu telewizji abc zaraz po przytoczonej wymianie "uprzejmości".

Ali bił Terrela przez 15 rund i wciąż pytał "Jak się nazywam?". Po walce pretendent nie odpowiedział na wielokrotnie powtarzane pytanie. - Nie podoba mi się to, co on sobą reprezentuje - stwierdził tylko.

"Nie mam nic do Wietkongu"

Terrel nie był w tym odosobniony. Już wtedy Ameryce Ali podobał się coraz mniej. Jeszcze przed laniem sprawionym Terrelowi ogłosił: "Nie mam nic do Wietkongu". Za to do Ameryki zastrzeżeń miał dużo.

Na spotkania Narodu Islamu zaczął chodzić już jako 19-latek, w 1961 roku. Przez FBI ta organizacja separatystyczno-religijna była uważana za sektę, która zagraża bezpieczeństwu wewnętrznemu Ameryki. Członkowie grupy głosili, że czarni są dziećmi Boga, a biali to dzieci szatana.

- W Kościele zawsze pytałem matkę, dlaczego wszystko jest białe. Dlaczego Jezus ma jasne włosy i niebieskie oczy, dlaczego apostołowie są biali i anioły też. Pytałem, czy my po śmierci także trafiamy do nieba. I gdzie się podziały czarne aniołki. Powiedziałem: skoro biali są w niebie, to czarne aniołki pracują dla nich w kuchni. Zastanawiałem się, dlaczego biały Tarzan jest królem dżungli w Afryce. Wszystko co złe, to czarne - takich tekstów Ali wyrzucał z siebie mnóstwo.

O swoich częściowo irlandzko-angielskich korzeniach mówił z odrazą. - Moja biała krew pochodzi od posiadaczy niewolników, z gwałtów. Biała krew nas krzywdzi, rani. Gdy byliśmy ciemniejsi, byliśmy silniejsi, czystsi.

Artur Szpilka"Artur stracił cierpliwość". Szpilka ma coś do wyjaśnienia ze swoim rywalem w KSW

Zaniżone IQ, adwokat Świadków Jehowy - wszystko na nic

W 1964 roku 22-letni wtedy Clay tak wypełnił wojskowy test na inteligencję, że zdobył tylko 78 punktów. Wszystkim twierdzącym, że celowo udzielał błędnych odpowiedzi i zaniżył swój wynik, odpowiedział z właściwą sobie błyskotliwością - "Mówiłem, że jestem największy, a nie najbystrzejszy" ("The Greatest" to przydomek, który sam sobie nadał).

Ale w listopadzie 1965 roku amerykańskiej armii niski iloraz inteligencji już nie przeszkadzał. Wobec coraz gorszej sytuacji w wojnie w Wietnamie obniżono kryteria i nagle Ali się kwalifikował. W 1966 roku próbował więc tłumaczyć się swoimi przekonaniami religijnymi. Do pomocy wybrał sobie Haydena Covingtona, adwokata wygrywającego w sądzie sprawy Świadków Jehowy odmawiających służby wojskowej. Z Jehowymi było jednak łatwiej. Tam linia obrony opierała się o aktywne nauczanie - każdy wie, że Jehowi chodzą w tym celu po domach.

Alego mecenas też próbował przedstawić jako kogoś w rodzaju kaznodziei. "Wielka gęba" rzeczywiście dużo mówiła o swojej religii. Ale ona dużo gadała o wszystkim. I często w taki sposób, że trudno było jej właściciela uznać za pacyfistę.

Zresztą, nie trzeba było długo czekać, żeby Ali powiedział, co naprawdę myśli w tym gorącym czasie, w którym społeczne poparcie dla działań wojennych USA w Wietnamie było największe, aż 60-procentowe. - Nie będę leciał 10 tysięcy mil od domu po to, by pomóc zamordować kolejny biedny naród i przyłożyć się do przedłużenia dominacji białej rasy panów nad ludźmi o ciemniejszym kolorze skóry. Żaden Wietnamczyk nigdy nie nazwał mnie czarnuchem. Nie Chińczyk, Wietnamczyk czy Japończyk, tylko wy jesteście moimi wrogami. Przecież czarnuchy w Louisville są traktowane jak psy. Bez powodu odmawia im się podstawowych praw ludzkich - mówił. - Gdyby chodziło o wojnę, która da wolność i równość moim ludziom, nie trzeba byłoby mnie namawiać, byłbym na niej już jutro. Pójdę do więzienia? Przecież jesteśmy w nim od 400 lat - dodawał.

W roku 1967 w procesie Stany Zjednoczone vs Muhammad Ali/Cassius Clay werdykt był jednogłośny - 8:0. Na pięć lat więzienia i karę 10 tysięcy dolarów grzywny (najwyższa możliwa) czarnoskórego pięściarza skazał biały skład sędziowski.

Chłopcy wracali w trumnach, Ali wyrastał na bohatera

Do więzienia Ali nie poszedł, areszt opuścił za kaucją, od wyroku złożono apelację. Ale jego sprawa pozostawała niezamknięta przez cztery lata, a przez trzy i pół roku nie miał prawa do wykonywania swojego zawodu. Mający 25 lat pięściarz stracił być może najlepszy czas swojej kariery. "Nie wolno mi pracować w Ameryce i nie wolno mi opuszczać Ameryki" - skarżył się w lutym 1968 roku.

Muhammad Ali recytuje poemat o Czarnych Panterach na Uniwersytecie Wisconsin-Milwaukee, kwiecień 1971Muhammad Ali recytuje poemat o Czarnych Panterach na Uniwersytecie Wisconsin-Milwaukee, kwiecień 1971 Paul Shane

Mimo wszystko czas sportowej banicji spożytkował na budowanie sobie pomnika. Im dłużej trwała wojna w Wietnamie i im więcej amerykańskich chłopców wracało z niej w trumnach, tym mocniej brzmiały wypowiedzi Alego na uniwersytetach. Mówił na nich o wojnie i o rasizmie. Dostawał za to po 1000-1500 dolarów, czyli drobne w porównaniu z gażami z ringu. Ale szybko stał się mówcą tak samo dobrym, jak przed bokserskimi pojedynkami. I coraz więcej ludzi widziało w nim bohatera ruchu antywojennego a nie zdrajcę.

- Są tylko dwa rodzaje ludzi: ci, którzy idą na kompromis i ci, którzy są wierni swoim zasadom. Nie można jednocześnie służyć Bogu i diabłu. Ja wybrałem Boga. Musiałem sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bardziej boję się amerykańskiego rządu, czy Allaha. Proces apelacyjny trwa, ciągle jest możliwe, że spędzę pięć lat za kratami. Ale co z tego - powtarzał Ali.

Iranian HulkIrański Hulk pokazał swoją siłę. Wyładował złość na patelni [WIDEO]

"My, mniejsi, już nie musieliśmy się bać"

- Moim zdaniem gdyby nie poświęcił swojej kariery dla idei, którymi żył, to Tommie Smith i John Carlos nie podnieśliby pięści na olimpijskim podium w Meksyku w 1968 roku - oceniał Arthur Ashe. On w 1968 roku wygrał US Open. I był pierwszym w historii Afroamerykaninem w tenisowej reprezentacji USA. Smith i Carlos w Meksyku zdobyli złoto i brąz w biegu na 200 m. Na podium weszli w czarnych skarpetkach i czarnych rękawiczkach, w trakcie odgrywania hymnu USA podnieśli pięści i spuścili głowy. Ich gest był symbolem ruchu Black Pride. Obaj mieli też na piersiach odznaki Projektu Olimpijskiego dla Praw Człowieka, organizacji, która m.in. domagała się przywrócenia Alemu licencji bokserskiej. - Ali bez względu na wszystko bronił tego, w co wierzył. Dał przykład. Skoro on tak zrobił, to my, mniejsi, już nie musieliśmy się bać - przekonywał Ashe.

Licencję mistrz odzyskał pod koniec roku 1970. W kolejnych latach stoczył niezapomniane walki z Joe Frazierem, Georgiem Foremanem czy Leonem Spinksem. Został pierwszym w historii pięściarzem królewskiej kategorii, który trzykrotnie zdobywał mistrzostwo.

Ale najważniejszą walkę wygrał 28 czerwca 1971 roku. Sąd Najwyższy jednogłośnie, a więc 8:0, uznał, że cztery lata i osiem dni wcześniej Ali został ukarany niesłusznie. Sąd przyznał, że tak naprawdę pięściarzowi nie wyjaśniono, dlaczego jego moralny, etyczny i religijny sprzeciw wobec służby wojskowej został pierwotnie oddalony.

Więcej o: