Dramatyczna relacja Władimira Kliczki z Kijowa. Mistrz boksu apeluje do Polaków

- Niestety przywykam do zasypiania przy dźwiękach wybuchów. A sen jest bardzo ważny, ponieważ w pierwszych dniach wojny nie było go wcale - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" Władimir, młodszy z braci Kliczko. Legendarny pięściarz zwrócił się także z apelem do Polaków. - Nie tylko my, Ukraińcy, ale my: Polacy i Ukraińcy, musimy zatrzymywać rosyjską agresję i tę bezsensowną wojnę, która niszczy wszystko na swojej drodze - dodał.

Po kilku latach zamrożonej wojny, Rosjanie znów w otwarty sposób zaatakowali Ukrainę. Już od ponad dwóch tygodni wojsko Władimira Putina niszczy kolejne miasta i morduje ludność cywilną. Ukraińcy masowo uciekają z kraju. Do Polski trafiło już grubo ponad 1,5 miliona uchodźców. Są jednak tacy, którzy zostali i dzielnie bronią kraju. W szczególności imponują mistrzowie boksu. Do ojczyzny wrócili m.in.: Wasyl Łomaczenko, Ołeksander Usyk i bracia Kliczko. Ci dwaj ostatni bronią Kijowa, z którego większość mieszkańców uciekło. Stolica Ukrainy stała się twierdzą.

Zobacz wideo Kliczko walczył przez całe życie. "Teraz chwycił za broń i stanął do obrony Kijowa"

- Ciągłe bombardowania, dźwięki eksplozji bomb, wystrzały... Wszystko wydawało się surrealistyczne. Teraz ten szok minął. Część ludności wyjechała, część została. Spośród tych, którzy zawieźli swoje żony i dzieci w bezpieczne miejsca, niektórzy teraz wracają. Przyjeżdżają też ci, którzy mieszkali za granicami kraju. Losy, historie poszczególnych ludzi są zupełnie różne. Część niestety umarła, inni znajdują się w szpitalach. Na swoim przykładzie widzę, że niestety przywykam do zasypiania przy dźwiękach wybuchów. A sen jest bardzo ważny, ponieważ w pierwszych dniach wojny nie było go wcale. Sytuacja weszła w taką fazę, w której Ukraińcy się zjednoczyli, czują wzajemne wsparcie. Jestem z nich dumny jak nigdy. Jestem dumny, że jestem Ukraińcem! To wielki, zjednoczony, przyjazny i pokojowy naród. Nigdy nie byliśmy agresorami, lecz teraz przyszło nam agresywnie bronić własnego domu. Chodzi właśnie o nasz dom, o nasze dzieci, o nasze życie, o nasz wybór demokratycznych wartości, który nastąpił w 2014 roku. To był nasz wybór. I właśnie o wolność tego wyboru walczymy jak tylko możemy - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" Władimir, młodszy z braci Kliczko.

Wiele osób - nie śledzących na co dzień boksu - jest pod wrażeniem dojrzałych, charyzmatycznych i po prostu kapitalnych przemów braci Kliczko. Ale fani pięściarstwa znają je doskonale. W środowisku sportowym wyróżniali się nie tylko umiejętnościami w ringu, ale także wykształceniem. Obaj mają doktorat - Witalij z nauk o sporcie na Uniwersytecie Kijowskim, a Władimir z metodyki sportu na uczelni w szwajcarskim Sankt Gallen. 

Władimir Putin/Dariusz MichalczewskiJak pokonać Putina? Dariusz Michalczewski podzielił się swoim pomysłem. "To jest niebezpieczne"

Kliczko: Chcę podziękować Polsce

Władimir (64 wygrane - 53 przez nokaut - 5 porażek) i WItalij są już na sportowej emeryturze, ale wcześniej zdominowali wagę ciężką. Władimir był mistrzem federacji IBF, WBO, IBO oraz superczempionem WBA. Witalij panował w federacjach WBO i WBC. Ale w obliczu wojny ich tytuły nie mają żadnego znaczenia.

- Wszystko, co wydarzyło się przed wojną, stanowi przeszłość. Kiedy ona się zaczęła, sekundy i minuty liczą się od nowa. Wszystko jest już inne, a tamte zdarzenia zostały jakby w dawnym życiu. Nie ma więc specjalnego znaczenia również tamten pojedynek [wygrana nad Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem]. Jak powiedziałem na początku, zdaję sobie sprawę, że moją najtrudniejszą walką jest ta, która trwa już od trzynastu dni. A są to dni wojny - oświadczył Władimir i podziękował również Polakom za wsparcie.

Wojciech Bartnik to wielokrotny mistrz Polski, ostatni polski medalista olimpijski w tej dyscyplinie. Brązowy krążek wywalczył w 1992 roku Barcelonie w wadze półciężkiej. - Jestem dumny, że mogę poprowadzić polską drużynę narodową, Chcę wynieść ją na piedestał - mówił podczas piątkowej konferencji prasowej.Przegląd pięściarskich talentów w Rypinie. "Nie było ani jednego słabego pojedynku"

- Przeciwko sobie mamy jedną a najsilniejszych armii świata. Walczymy. Siły na pewno nie są równe. Walczymy, bo wierzymy w Ukrainę, wierzymy w nasze zwycięstwo, w nasze przyszłe pokolenie, w nasze dzieci. Wierzymy, że będą żyły w wolnym, demokratycznym kraju. Dzięki tej wierze i sile woli możemy przezwyciężyć wszystkie przeszkody. (...) Chcę podziękować Polsce i polskiemu rządowi za wsparcie Ukrainy od pierwszego dnia wojny. Dziękuję bardzo [powiedziane po polsku]. Trzeba to kontynuować. Nie tylko my, Ukraińcy, ale my - Polacy i Ukraińcy, musimy zatrzymywać rosyjską agresję i tę bezsensowną wojnę, która niszczy wszystko na swojej drodze - zakończył. Cały wywiad przeczytacie TUTAJ.

Więcej o: