Współpromotor Michała Cieślaka komentuje jego walkę. "Duży niedosyt. Antypromocja boksu"

- 12 rund przepychania się, łapania się, suplesów. Duży niedosyt - powiedział Andrzej Wasilewski, współpromotor Michała Cieślaka (21-2, 15 KO). Polak przegrał walkę z Lawrencem Okolie (18-0, 14 KO) o pas mistrzowski WBO w wadze junior ciężkiej.
Lawrence Okolie - Michał Cieślak
DAZN

Walka odbyła się w niedzielę wieczorem. - Muszę wyboksować rywala w każdej z możliwych sytuacji - powiedział przed walką w Londynie Lawrence Okolie. Jej przebieg był jednak zupełnie inny. W pierwszych dwóch rundach było czuć agresję Anglika. Okolie kilka razy trafił Cieślaka, ale ten stał spokojnie na nogach. Dopiero w trzeciej rundzie Polak przeszedł do ofensywy. "Powinien narzucić większą presję, Michał jest niebezpieczny wtedy, gdy jest agresorem, idzie do przodu" - komentował na gorąco Grzegorz Proksa. 

Zobacz wideo Puchar Polski siatkarzy w cieniu w wydarzeń w Ukrainie. "Nie wyobrażam sobie, żebyśmy grali z rosyjską drużyną", "Są ważniejsze rzeczy niż sport"

Kolejne rundy były pełne szarpaniny i klinczu. Czego innego spodziewali się kibice i nie tylko, bo jak się okazuje także współpromotor Cieślaka. Po dwunastu rundach sędziowie jednogłośnie na punkty (117-110, 116-111, 115-112) wskazali na Lawrence'a Okolie.

Michał Cieślak nie dał rady mistrzowi. "Śmiech przez łzy. Baliśmy się, że sędzia pozwoli na klincze"

- To jest śmiech przez łzy. Gdyby Michał przegrał po czystej walce bokserskiej, to taki jest sport. Baliśmy się przed walką, że sędzia ringowy pozwoli na klincze, pisaliśmy w tej sprawie pisma, rozmawialiśmy, natomiast Michael Alexander, będący stary wygą, wiedzącym wszystko o boksie, po prostu nie widział tego, czego nie chciał widzieć i pozwolił na taką walkę, która ewidentnie lepiej pasowała Okolemu - powiedział po walce Andrzej Wasilewski cytowany przez Interię Sport.

Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl

Współpromotor Michała Cieślaka przyznał, że jest mu żal jego podopiecznego. - Był fantastycznie przygotowany fizycznie, trenerzy zrobili kawał dobrej roboty, a kibice tak naprawdę dostali "gniot". 12 rund przepychania się, łapania się, suplesów. Duży niedosyt - powiedział.

I dodał: - To była walka, która jest antypromocją boksu. Chcę te dyscyplinę widzieć jako pewną sztukę pracy nóg, pewnych elementów technicznych, a tutaj tego nie było, bo głównie był klincz. Szukając pozytywów, Michał stoczył dobrych 12 rund, pokazał się jako zawodnik twardy, z charakterem. Był na deskach, ale wstał, atakował, do ostatniej sekundy próbował walczyć - zakończył Wasilewski.

Więcej o: