"Diablo" Włodarczyk przed wejściem do więzienia wykonał ważny telefon. "Nie był miły"

Krzysztof Włodarczyk znowu trafił do aresztu. Tuż przed przekroczeniem bramy więziennej zadzwonił do swojego dawnego trenera. Co mu powiedział?

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk i kłopoty to nierozłączna para. Przez wiele lat media donosiły równocześnie o sportowych sukcesach pięściarza i o jego zakrętach w życiu prywatnym. Niestety, w ostatnim czasie wajcha przeszła w stronę problemów osobistych.

Zobacz wideo Szef KSW o Chalidowie. "To dla mnie trudne, bo to mój przyjaciel"

"Wyjdź z ukrycia s**o". Tyson Fury prowokuje swojego rywala przed walką o pas

Na początku 2021 roku Krzysztof Włodarczyk po raz pierwszy trafił do zakładu karnego. Spędził w nim ponad trzy miesiące. Po wyjściu na wolność stoczył dwie walki, obie wygrał. Miał ambitne plany, bo chciał walczyć o pas mistrza Europy. 1 lutego Włodarczyk znowu trafił do więzienia. Tym razem na pięć miesięcy. Za co? Pięściarz złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

"Diablo" Włodarczyk zadzwonił do pierwszego trenera. "Za 20 minut wchodzę"

Okazuje się, że tuż przed powrotem do aresztu na warszawskiej Białołęce zadzwonił do swojego pierwszego trenera.

- Miałem od Krzyśka niecodzienny telefon, zadzwonił 20 minut przed wejściem na Białołękę. Powiedział - "Trenerze, pozdrawiam. Za 20 minut wchodzę, nie będę miał telefonu. Do zobaczenia". Nie był to miły telefon, bo wiadomo, w jakiej się znalazł sytuacji. A czy ma szansę wrócić do wielkiego boksu? Będzie mu bardzo ciężko. Będzie na siłę chciał udowodnić, że może. Ale czy głowa wytrzyma? - zdradził Zbigniew Raubo w rozmowie z "Super Expressem".

Bokser Ilunga Makabu"Brak słów". Burza po walce o tytuł mistrza świata. Borek grzmi: Ewidentnie oszukany

Wasilewski rozczarowany decyzją sądu

Promotorem Włodarczyka jest Andrzej Wasilewski, z zawodu prawnik. Szef i założyciel grupy KnockOut Promotions jest zawiedziony decyzją sądu.

- Jestem rozczarowany i smutny z tego powodu. Nie ulega wątpliwości, że Krzysztof łamał przepisy kilkakrotnie. Prowadził samochód wbrew wyrokowi sądu, ale nie spowodował żadnego wypadku ani nie prowadził auta pod wpływem alkoholu. Moim zdaniem cel poprzedniej kary został zrealizowany - Krzysztof został przestraszony i dotkliwie ukarany. Odsiedział około 90 dni w więzieniu, co było dla niego szokiem. Przeżył to bardzo boleśnie. Wcześniej nie był karany, bo to jest uczciwy i porządny człowiek. Od tego czasu na pewno nie wsiadł za kierownicę. Obecny wyrok jest za stare grzechy - mówił Wasilewski w rozmowie ze Sport.pl.

Więcej o: