Jordan Thompson ma 29 lat i jest uznawany za wielką nadzieję brytyjskiej wagi półciężkiej. Zawodnik Eddiego Hearna, promotora Anthony'ego Joshui, pierwotnie miał się zmierzyć z Clementem Oppenotem (5-1), ale na kilka dni przed galą Francuz wypadł ze względu na uraz. I choć Piotr Budziszewski nie miał normalnych przygotowań, to zdecydował się podjąć arcytrudne wyzwanie.
Walka trwała zaledwie 53 sekund. Najpierw Brytyjczyk powalił na deski Polaka lewym prostym, a chwilę później popisał się potężnym ciosem podbródkowym. Po tym drugim uderzeniu Budziszewski nie miał już siły wstać. Zresztą, sami zobaczcie:
Wynik nie jest żadną niespodzianką, bo Polak był skazywany na pożarcie, ale można i tak go pochwalić za chęć do walki. Starał się wywierać presję i nie unikał wymian. Po prostu różnica poziomów była zbyt duża. To pierwsza porażka Budziszewskiego w karierze. Wcześniej pokonał kolejno: Sławomira Latopolskiego, Tomasza Domalewskiego, Jana Klimka i Eryka Kanię. Jednak żaden z nich nie miał dodatniego rekordu.
Dla Thompsona było to 12. zwycięstwo w karierze. Brytyjczyk jest uznawany za wielki talent, ale prawdziwą weryfikacją jego potencjału będzie dopiero walka z wyżej notowanym przeciwnikiem. Do tej pory nie walczył z nikim z czołówki. Nawet z szerokiej czołówki.
Walką wieczoru gali w Manchesterze było rewanżowe starcie Derecka Chisory z Josephem Parkerem. Chisora, pogromca Artura Szpilki, znowu przegrał na punkty i był aż trzy razy liczony. Sędziowie jednogłośnie wskazali na Parkera, punktując 115-110, 115-111, 114-112.