Polak o krok od walki mistrzostwo! Konflikt ze Szpilką? "Emocje wzięły górę"

Antoni Partum
- Jeśli wszystko się dobrze potoczy, to w 2022 roku stoczę walkę o pas mistrza świata - mówi 35-letni Łukasz Różański (14-0). Niepokonany pięściarz w rozmowie ze Sport.pl odpowiada także na zaczepki Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka i mówi o potencjalnej walce z Adamem Kownackim.

Antoni Partum: Masz na rozkładzie Alberta "Dragona" Sosnowskiego, Izu Ugonoha i Artura Szpilkę. Ale podejrzewam, że największą rozpoznawalność dała ci wygrana z tym ostatnim. Kibice często zaczepiają cię na mieście?

Łukasz Różański: Z każdą kolejną walką coraz więcej osób podchodzi do mnie i prosi o fotkę. Po starciu ze Szpilką, gdy byłem w Trójmieście i przy okazji KSW w Ergo Arenie, wielu kibiców mnie rozpoznało, mimo że to drugi koniec Polski - od mojego Rzeszowa. Na co dzień aż tak często mnie nie zaczepiają. Ale jeśli ktoś już podejdzie, to jest to naprawdę miłe uczucie, choć może dlatego, że nie jestem aż tak popularny jak np. Floyd Mayweather Junior.

Zobacz wideo Artur Szpilka szczerze: Jest problem. Głowa daje znać

No właśnie, słyszałem, że spotkałeś Floyda na konwencie federacji WBC. Jak znalazłeś się w Meksyku?

- Podczas gali w Zakopanem rozmawiałem z panem Andrzejem Wasilewskim o walkach i o konwencie WBC. Podczas rozmowy padło pytanie: czy zawodnicy mogą brać udział. Usłyszałem, że dobrze zostałoby to odebrane, gdybym się tam pojawił, więc polecieliśmy do Meksyku z panem Andrzejem, jego biznesowym partnerem Jackiem Szelągowskim oraz z pięściarzami: Mateuszem Masternakiem i Fiodorem Czerkaszynem.

No i jak wrażenia z wyjazdu?

- To było coś wspaniałego móc zobaczyć legendy boksu na własne oczy, uścisnąć dłoń czy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, co udało mi się m.in  z Floydem oraz Chavezem. Spotkałem też m.in. Sugar Ray Leonarda czy Larry'ego Holmesa. Bardzo miło było też przekonać się, jak wielkim uznaniem w środowisku bokserskim cieszy się pan Andrzej Wasilewski. Nawet dostał nową ksywkę "Grande Promotore".

Pan Andrzej załatwił ci walkę o pas mistrza świata?

- Pan Andrzej dba o mnie od strony rankingowej i promotorskiej, ale to ja wchodzę do ringu i dzięki zwycięstwom pniemy się coraz wyżej. W kategorii bridger [nowa dywizja wagowa do 101,6 kg] wskoczyłem z czwartego na drugie miejsce w rankingu.

Pierwszym mistrzem świata w wadze bridger został Oscar Rivas. To twój najbliższy rywal?

- Na przełomie lutego i marca Rivas najprawdopodobniej zmierzy się z Rosjaninem Romanowem, który jest przede mną w rankingu. A ja prawdopodobnie zawalczę z wygranym. Jeśli wszystko dobrze się potoczy, to do jesieni 2022 roku stoczę walkę o pas.

To może wcześniej walka z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem? Ostatnio powiedział, że "jeśli masz jaja", to z nim wyjdziesz do ringu? 

- Słaba zaczepka. Prawda jest taka, że teraz niewiele mi daje taka walka. Na razie skupiam się na ścieżce mistrzowskiej, bo moim marzeniem jest walka o pas. A wszystko wskazuje, że jestem bardzo blisko takiego starcia. Później mogę z Włodarczykiem zawalczyć, ale teraz to się nie składa.

To może starcie z Adamem Kownackim, który jest po dwóch porażkach?

- Taka walka byłaby na pewno bardzo ciekawa, bo obaj lubimy ofensywny styl. Trudno byłoby wskazać faworyta. W przyszłości chętnie się z nim zmierzę, ale teraz raczej będę miał walkę taką, by tylko zaliczyć aktywność. Szczegóły takiego starcia będą dopiero ustalone. Ważne, żeby po prostu wyjść do ringu jeszcze przed mistrzowską szansą.

Złośliwi powiedzieliby, że pokonujesz bumów albo zawodników, którzy są rozbici. Nie boisz się, że w walce o mistrzostwo świata może zabraknąć ci doświadczenia?

- Walczyłem z Albertem Sosnowskim w swojej szóstej walce, więc chyba na dość wczesnym etapie zmierzyłem się z tak doświadczonym zawodnikiem. Z kolei Izu i Szpilka poważnie traktowali walkę ze mną, obaj podkreślali, że są świetnie przygotowani. Zdaje sobie sprawę, że może nie jestem technicznym zawodnikiem, ale przecież w boksie chodzi o wygrane. Są tacy, co mają świetną technikę, ale przegrywają. 

Podczas walki ze Szpilką było trochę złej krwi między wami. Pogodziliście się?

- Być może emocje związane z walką niepotrzebnie wzięły górę, ale dla mnie ten temat jest już zamknięty. Nie mam z nim żadnego kontaktu, ale też specjalnie nie będę dążyć do tego, aby teraz zostać jego kolegą. On idzie swoją drogą, ja swoją.

Myślisz, że prędzej zobaczymy go na ringu czy w klatce?

- Myślę, że wróci do boksu. 

Pojawiają się głosy, że być może powinien już zakończyć karierę. Co o tym sądzisz?

- Nie jestem od tego, żeby kończyć komuś karierę. Ale jeśli będzie chciał walczyć, to Siergiej Radczenko powinien otrzymać rewanż. Uważam, że Ukrainiec został wtedy skrzywdzony przez sędziów. A może zaryzykuje walkę z Włodarczykiem? Ja jednak skupiam się na swojej robocie. Chcę dać fanom trochę radości i dawać dobre walki.  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.