Rafał Jackiewicz: Jestem zniszczony psychicznie. Spiłem się tak, że musiały mnie nieść dwie osoby

Rafał Jackiewicz poddał się podczas sobotniej walki z Kewinem Gruchałą. Jego trener zarzucił mu, że sprzedał walkę. Bokser w rozmowie z WP SportoweFakty zdradził powody swojej decyzji i opowiedział o poważnych problemach w życiu osobistym.

Rafał Jackiewicz walczył podczas Rocky Boxing Night 10 z Kewinem Gruchałą. Ku zaskoczeniu zebranych widzów, w walce dominował pięściarz, dla którego to był dopiero 8. pojedynek w zawodowej karierze. Jackiewicz w czwartej rundzie przeżywał wielkie kłopoty i niemal nie wylądował na deskach. Zdołał jednak utrzymać się na nogach. W przerwie między rundami zaskoczył jednak swojego trenera.

Zobacz wideo Rewanż Szpilka vs Adamek w MMA? "Już wolałbym zobaczyć ich walkę na gołe pięści"

Jackiewicz wypalił do Krzysztofa Drzazgowskiego, że nie ma już siły. - Już mi się nie chce. Nie mam siły - powiedział trenerowi. - Co nie boksujesz?! Jak nie masz siły?! Jest dopiero piąta runda - odpowiedział mu Drzazgowski, na co Jackiewicz potwierdził sędziemu, że nie wyjdzie do kolejnej rundy, poddając walkę.

Rafal Jackiewicz podczas Wojak Boxing Night w kopalni soli, Wieliczka, 2013 r. (fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)Trener oskarża Jackiewicza o "sprzedanie" walki. Burza w ringu. "Przysięgam"

Drzazgowski oskarżył Jackiewicza, że ten "sprzedał" walkę z Gruchałą. - Nie, przysięgam! Krzysiek, na słowo honoru. Przysięgam! - odpowiedział mu zawodnik. Drzazgowski po decyzji swojego zawodnika rzucił butelką z wodą i wyszedł z ringu. Z trybun jeszcze wykrzykiwał do Jackiewicza. Zwycięzcą pojedynku został ogłoszony Gruchała, który tym samym pozostał niepokonanym zawodnikiem na zawodowym ringu.

Rafał Jackiewicz wytlumaczył, dlaczego poddał walkę z Gruchałą

Rafał Jackiewicz wytłumaczył powody takiego zachowania w rozmowie z WP SportoweFakty. To taka praca w trudnych warunkach. Ale czy myślicie, że ja bym walczył, gdybym miał kasę? Nie. Już dawno skończyłbym karierę - powiedział. - Z Kewinem miałem się spotkać półtora roku temu, ale z różnych przyczyn do walki nie doszło. Wtedy byłem naładowany, nastawiony, solidnie przygotowany, miałem wiele do zgarnięcia. Dziś jestem cieniem siebie samego - dodał Jackiewicz.

Jackiewicz przyznał, że zdenerwowało go zachowanie jego trenera. - Wkurzyłem się na niego i tyle. Nie chodzi o to, że chciał mnie wypchnąć do kolejnej rundy. Zarzucił mi, że sprzedałem tę walkę. Może tak to wyglądało, ale ja tej walki nie op...łem! Przysięgam. Mogłem ją sprzedać narożnikowi rywala, bo znam wiele takich przypadków. Ja naprawdę nie miałem już siły i chęci. Bo ja coraz częściej staję przed lustrem i mówię "nie chce mi się" - podkreślił bokser.

Walka Igor Jakubowski - Kajetan Kalinowski"Boże, jaki wstyd". Wasilewski grzmi po walce Polaka

Jackiewicz zdradził także, że w jego życiu osobistym nie brakuje problemów. - W sobotę, w dniu walki, miałem rocznicę ślubu. Biorę rozwód. Od pół roku mieszkamy oddzielnie. Jestem zniszczony psychicznie i sam nie wierzę w to, co się dookoła mnie dzieje - przyznał. Liczył, że sobotnia walka, która miała być jedną z trzech, pozwoli mu pozbyć się problemu z alkoholem. - Chciałem się zająć treningiem na poważnie, żeby nie pić, ale po tej walce nie wiem, co dalej. (...) Na tydzień przed walką spiłem się tak, że musiały mnie nieść dwie osoby. Przez ostatnie pół roku patrol policji trzykrotnie budził mnie pijanego na ławce w centrum miasta - zakończył Jackiewicz.

Więcej o: