Walka stulecia doprowadziła do wojny rasowej. 19 zabitych i dziesiątki rannych

Konrad Ferszter
Walka Jacka Johnsona z Jimem Jeffriesem była czymś znacznie więcej niż tylko pojedynkiem o mistrzostwo świata wagi ciężkiej w boksie. Johnson, który rozbił niepokonanego do tej pory mistrza, dla wielu stał się symbolem walki o prawa Afroamerykanów. Jego zwycięstwo doprowadziło do zamieszek w kraju, a rząd zakazał publicznego odtwarzania walki na wideo.

4 lipca 1910 roku, w amerykański Dzień Niepodległości, Jack Johnson, pierwszy czarnoskóry mistrz świata wagi ciężkiej w boksie, zaszokował USA i poddał pod wątpliwość dotychczasowe przekonanie o dominacji białej rasy w kraju. Tego dnia Johnson rozbił niepokonanego mistrza, Jima Jeffriesa, który wrócił do ringu po sześciu latach przerwy, by nie tylko odzyskać mistrzowski tytuł, ale też udowodnić wyższość jednej rasy nad drugą.

Zobacz wideo Niesamowite emocje przy ringu! Kulisy walki Szpilka vs Różański

Jedno i drugie "największej nadziei białych" się nie udało, co wzbudziło zamieszki w USA. W całym kraju zginęło w nich co najmniej 19 osób. - Bokserzy reprezentowali swoje społeczności. Nie chodzi tylko o społeczności narodowe, ale także, a może przede wszystkim, rasę. Walka Johnsona z Jeffriesem była czymś zdecydowanie wykraczającym poza sport - powiedziała Theresa Runstedtler, historyczka z American University w Waszyngtonie.

Pierwszy czarnoskóry mistrz świata

Po pierwszy mistrzowski tytuł w wadze ciężkiej Johnson sięgnął w 1903 roku. Było to jednak tylko mistrzostwo "kolorowego" mistrza świata. - Istniała niepisana zasada, że biali bokserzy nie uczestniczyli w walkach o tytuł mistrzowski wagi ciężkiej z czarnoskórymi pięściarzami. Johnson, który w tamtym czasie był najlepszym czarnoskórym pięściarzem wagi ciężkiej, długo nie mógł znaleźć białego rywala - tłumaczyła Runstedtler.

Hubert Hurkacz walczy o ćwierćfinał Wimbledonu! Jest rozpędzony jak Iga ŚwiątekHubert Hurkacz walczy o ćwierćfinał Wimbledonu! Jest rozpędzony jak Iga Świątek

Taka sytuacja utrzymywała się przez ponad pięć lat. 26 grudnia 1908 roku wyzwanie Johnsonowi, który do tej pory 18-krotnie skutecznie bronił swojego tytułu, rzucił biały mistrz wagi ciężkiej, Tommy Burns. Obu pięściarzy dzieliła przepaść. Johnson rozbił Burnsa, a walkę w 14. rundzie przerwała policja, chroniąc Kanadyjczyka przed brutalnym nokautem. 

Szok publiczności szybko przerodził się w nienawiść. Obecni na trybunach jedynie biali kibice nie mogli zrozumieć, jak to możliwe, że ich mistrza pokonał pięściarz innej rasy. Emocje potęgował styl, w jakim Johnson tego dokonał. Afroamerykanin przez całą walkę szydził z Kanadyjczyka, a przy wyprowadzaniu kolejnych ciosów śmiał mu się w twarz.

- Czarnoskóry mistrz świata był nie do zaakceptowania w erze dominacji białej rasy - powiedziała Runstedtler.

"Największa nadzieja białych"

Po rozbiciu Burnsa Johnson czterokrotnie obronił mistrzostwo świata. 4 lipca 1910 roku tytuł odebrać miał mu Jeffries. Chociaż od sześciu lat przebywał już na emeryturze, dbając o swoją farmę na wsi, to wciąż uznawany był za największego mistrza wagi ciężkiej w historii. Wszystko przez to, że w 23 walkach nie poniósł żadnej porażki.

Jeffries początkowo niechętnie patrzył na możliwość walki z rozpędzonym Johnsonem. Ostatecznie przekonały go pieniądze oraz prestiż i waga pojedynku. Nie chodziło tu przecież jedynie o pas mistrza świata. Starcie Johnsona z Jeffriesem po raz pierwszy w historii zostało nazwane "walką stulecia" z uwagi na stawkę dalece wykraczającą poza sport.

- Walka białego i czarnego pięściarza przypominała nieco darwinowską walkę o przetrwanie. Pierwszy walczył o podtrzymanie dominacji rasy, drugi o szacunek i elementarne prawa, które w tamtym czasie w ogóle nie istniały - tłumaczyła Runstedtler.

Gest Huberta Hurkacza niesie się po sieci. Film zyskuje popularność [WIDEO]Kapitalny gest Huberta Hurkacza. Tak się pomaga rywalowi [WIDEO]

Stawkę i nastroje towarzyszące pojedynkowi tłumaczą słowa, które kilka dni przed walką pojawiły się w "New York Timesie". "Jeśli walkę wygra ten czarny człowiek, to tysiące jego ignoranckich braci błędnie zinterpretuje ten wynik jako uzasadnienie roszczeń do czegoś znacznie większego niż fizycznej równości z białymi sąsiadami" - napisano w dzienniku.

Runstedtler: Amerykanie uważali, że będzie to najlepszy sposób na świętowanie Dnia Niepodległości. Jeffries, największa nadzieja białych, miał rozbić przypadkowego mistrza, za jakiego uważano Johnsona. Wygrana Jeffriesa miała być czymś więcej niż tylko sukcesem sportowym. To miał być kolejny dowód na wyższość białej rasy.

"Nie pokonałbym go przez tysiąc lat"

Chociaż Jeffries nie walczył od lat, bardzo mocno przytył i w niczym nie przypominał już dawnego mistrza, wciąż uważany był za zdecydowanego faworyta walki. Bukmacherzy całkowicie lekceważyli szanse Johnsona, choć był młodszy, szybszy, silniejszy i w zdecydowanie lepszej formie. To nie miało jednak znaczenia dla dziennikarzy, ponad 20 tysięcy białych kibiców, którzy pojawili się na stadionie w Reno w stanie Newada oraz setek tysięcy, które w całym kraju oczekiwały na radiowe i prasowe relacje z pojedynku.

Magda Linette2,5 godziny morderczej walki! Magda Linette walczyła do samego końca

- Biali Amerykanie wierzyli, że jeśli Jeffires tylko trochę potrenuje i wróci do jakkolwiek przyzwoitej dyspozycji, bez problemów pokona Johnsona i przywróci tytuł białej rasie - powiedziała Runstedtler.

Tak się jednak nie stało, bo pojedynek, tak samo jak walka Johnsona z Burnsem, był popisem tylko jednego pięściarza. Chociaż Jeffries rozpoczął walkę odważnie, to z czasem stał się całkowicie bezradny i bezbronny. W 15. rundzie niepokonany dotychczas mistrz po raz pierwszy wylądował na deskach. Chwilę później stało się to po raz drugi i trzeci, a trenerzy Jeffriesa postanowili przerwać nierówną walkę. Wszystko to przy akompaniamencie gwizdów, buczenia i rasistowskich okrzyków w stronę Johnsona.

- Nie miałem szans. Nie pokonałbym go nawet w najwyższej formie. Nie pokonałbym go przez tysiąc lat - mówił po walce załamany Jeffries, który przed pojedynkiem zapowiadał, że "ubije murzyna". Po walce niepokonany do tamtej pory były mistrz spokorniał, co widać też po relacjach, jakie obaj pięściarze zdali na łamach "The San Diego Union" dzień po pojedynku.

"Porażka jest tylko moją winą. Nie jestem już wystarczająco młody, szybki i silny. Nie miałem szans. Wiodłem spokojne życie na farmie, ale kiedy wezwano mnie i nazwano 'nadzieją białych ludzi', moja duma wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. To był błąd" - napisał Jeffries.

Oficjalnie: Adam Hlousek, były piłkarz Legii Warszawa, wrócił do ekstraklasyOficjalnie: Adam Hlousek, były piłkarz Legii Warszawa, wrócił do ekstraklasy

"Pokonałem pana Jeffriesa, ponieważ zdeklasowałem go w każdym bokserskim elemencie. Na długo przed walką byłem pewien zwycięstwa i ani na chwilę nie zmieniłem zdania. Uderzenia mojego rywala nie miały mocy, więc jak mógł myśleć, że mnie pokona? Poza małym skaleczeniem na wardze nie odniosłem żadnych obrażeń i jeśli trzeba, jutro wyjdę do rewanżu. Panu Jeffriesowi nie mogę odmówić jednej rzeczy: wrócił z wielkim sercem do walki i nikt nie może mu zarzucić, że nie dał z siebie wszystkiego" - kontrował Johnson.

Krwawe zamieszki w całym kraju

Zaraz po walce w całym kraju doszło do zamieszek, w których zginęli głównie czarnoskórzy. Aż do późnych lat 60. był to najbrutalniejszy i najbardziej krwawy na tle rasowym dzień na ulicach Stanów Zjednoczonych. - Nazwano to zamieszkami na tle rasowym, ale tak naprawdę była to agresja białego tłumu przeciwko Afroamerykanom. Stało się to swego rodzaju próbą przywrócenia ich na ich inne, gorsze miejsce - powiedziała Runstedtler.

W Nowym Orleanie mężczyzna, który cieszył się ze zwycięstwa Johnsona, został brutalnie pobity, zanim policja przyjechała mu na ratunek. W Houston czarnoskóremu mężczyźnie, Charlesowi Williamsowi, z tego samego powodu poderżnięto gardło w tramwaju. W Waszyngtonie czarnoskórzy byli ganiani przez 200-osobowy tłum. W Clarksburgu w Wirginii Zachodniej ponad tysięczny tłum wygonił Afroamerykanów z miasta, jednego z nich wieszając tuż za jego granicą. Zamieszki rozniosły się po całym kraju, przynosząc co najmniej 19 ofiar i dziesiątki, a może setki osób rannych.

Legia Warszawa placem budowy przed najważniejszym meczem. Michniewicz łączony z reprezentacjąLegia Warszawa placem budowy przed najważniejszym meczem. Michniewicz łączony z reprezentacją

W związku z sytuacją w kraju amerykański rząd zakazał odtwarzania w kinach i teatrach walki Johnsona z Jeffriesem. Pojedynek został nagrany przez dziewięć kamer ustawionych dookoła ringu, a później miał być używany w celach komercyjnych. To zostało jednak zakazane nie tylko w USA, ale też w części amerykańskich kolonii takich jak RPA, Indie czy Filipiny.

- Białe autorytety obawiały się skutków ponownego odtwarzania zwycięstwa Johnsona. Uważano, że pokazywanie zwycięstwa czarnoskórego i słabości białego pięściarza może doprowadzić do kolejnych zamieszek lub, co gorsza, zakończyć erę dominacji białej rasy - powiedziała Runstedtler.

W 1912 roku amerykański kongres uchwalił ustawę zakazującą międzystanowego transportu filmów o walkach. Ten został uchylony dopiero w 1939 roku, jednak do tego czasu pojedynek i tak uzyskał ogólnoświatową sławę. Nagrania trafiły nie tylko do amerykańskiego podziemia, ale też do kin w Europie, gdzie Johnson stał się bohaterem walki o prawa czarnoskórych w USA.

Więcej o: