Świadkiem wielkiego wydarzenia byli kibice boksu w Arlington w Teksasie. Na stadionie Dallas Cowboys po raz kolejny w Stanach Zjednoczonych widać było normalność, bo podczas gali Canelo - Saunders pojawiło się ponad 70 tysięcy widzów. Organizatorzy wydarzenia zadbali o niesamowitą oprawę, a szczególnie efektowne było wejście do ringu Saula Canelo Alvareza.
Pełen stadion kibiców był także świadkiem wielkiego wydarzenia w ringu. Po niezwykle emocjonującej walce Canelo wygrał z Billym Joe Saundersem. Dzięki temu powiększył swój dorobek mistrzowski. W tej chwili Meksykanin jest posiadaczem pasa WBA, WBC i WBO w wadze superśredniej oraz dodatkowo pasa magazynu "The Ring".
Pierwsze rundy starcia były głównie ucieczką Saundersa przed silnymi ciosami Canelo. Brytyjczyk starał się przede wszystkim blokować uderzenia rywala i wyprowadzać szybkie kontry. Meksykanin natomiast w swoim stylu czekał na swoją szansę, decydując się często na mocne ciosy na tułów. W trzeciej rundzie udało się na chwilę przejąć inicjatywę Saundersowi, ale Canelo szybko uspokoił sytuację. Pomimo tego od czwartej do szóstej rundy brytyjski pięściarz prezentował się lepiej. Później jednak opadł z sił i do głosu z powrotem doszedł Alvarez, który zdominował swojego przeciwnika. Saunders zebrał w kolejnych rundach kilka potężnych ciosów na korpus, a w ósmej rundzie kilkukrotnie został raniony ciosami podbródkowymi. W przerwie przed dziewiątą rundą okazało się, że w fatalnym stanie jest oko Brytyjczyka, więc narożnik zdecydował o poddaniu walki.
Canelo Alvarez po zwycięstwie z Saundersem będzie dążył do walki z Calebem Plantem, aby zdobyć pas mistrzowski organizacji IBF. Meksykanin zapowiedział to jeszcze w ringu tuż po zakończeniu walki. Dzięki temu doprowadziłby do unifikacji w kolejnej kategorii wagowej. Wcześniej dokonał tego w wadze średniej.