Niepokonany Łukasz Różański rzuca wyzwanie Arturowi Szpilce. "Otworzą się drzwi do wielkiego świata"

- Skoro Artur Szpilka chce się ze mną bić, to niech zrobi krok w moją stronę i znajdziemy złoty środek. Wtedy wygrani będą wszyscy: ja, on, ale przede wszystkim kibice, bo czekają na to starcie. Ewentualna wygrana otwiera mi drogę do wielkich zagranicznych walk - mówi nam Łukasz Różański (13-0), niepokonany pięściarz wagi ciężkiej, który wciąż marzy o dużej karierze.

W lipcu 2019 roku Łukasz Różański niespodziewanie pokonał Izu Ugonoha i przedstawił się szerszej publiczności. Walka z Polakiem o nigeryjskim pochodzeniu miała być dla niego trampoliną do wielkiej kariery, ale Różański cały czas stoi w miejscu. Teraz na horyzoncie pojawia się walka z Arturem Szpilkę. Czy tym razem zawodnik Stali Rzeszów wykorzysta szansę?

Antoni Partum: Dużo się o tym mówi, ale oficjalnego potwierdzenia wciąż nie ma. Czy w marcu zawalczysz z Arturem Szpilką?
Łukasz Różański: - Mam nadzieję, że tak. Negocjacje trwają, ale Artur ma wygórowane oczekiwania finansowe, więc wszystko się przedłuża. Na szczęście jest też plan b, ale na razie nie chcę o nim mówić, bo priorytetem jest starcie z Arturem. W każdym razie na pewno w marcu chce wrócić do ringu.

Zobacz wideo Sportowa rozmowa dnia. Z Łukaszem Różańskim rozmawia Antoni Partum

W rozmowie z "Super Expressem" powiedziałeś: "liczę, że Artur zachowa się jak dorosły facet". Co miałeś na myśli?

- Tytuły mają to do siebie, że są krzykliwe. Ten też był nieco wyrwany z kontekstu. Chodziło mi o to, że skoro Artur chce się ze mną bić, to niech też zrobi krok w moją stronę i znajdziemy złoty środek. Wtedy wygrani będą wszyscy: ja, on, ale przede wszystkim kibice, bo wiem, że czekają na to starcie.

Jak oceniasz swoje szanse ze Szpilką?

- Na pewno wejdę do ringu, aby wygrać. Ale nie lubię teoretyzować, bo dopiero walka wszystko zweryfikuje. Będę przygotowany na wszystkie rundy, ale chętnie skończyłbym go przed czasem. To idealny scenariusz.

Mike Tyson odgryza ucho Evandera HolyfieldaHolyfield potwierdził rozmowy z Tysonem! "To będzie największa walka". Padła gigantyczna suma

Czy ten pojedynek może przypominać starcie Adama Kownackiego z Arturem? Ty i "Babe Face" macie podobną filozofie boksowania.

- Mój styl jest zbliżony do stylu Kownackiego. Obaj idziemy do przodu, wywieramy presję i nie kalkulujemy. Lubimy iść na wymiany ciosów. I co najważniejsze: taki styl podoba się kibicom, bo gwarantuje fajerwerki w ringu.

Jaka jest największa zaleta Szpilki?

- Na pewno jego doświadczenie na ringach międzynarodowych i walki z czołówką. Mierzył się z Deontayem Wilderem, Dereckiem Chisorą czy właśnie Kownackim. Uważam też, że Arturowi dobrze wyjdzie współpraca z Andrzejem Liczikiem, bardzo dobrym fachowcem. 

A jakie widzisz jego wady?

- Nie chcę o tym mówić, bo później go niczym nie zaskoczę. Na razie jednak poczekajmy, aż Artur podpisze kontrakt. Ja na proponowane mi warunki już się zgodziłem.

Ostatnio podpisałeś kontrakt z Andrzejem Wasilewskim, który ze Szpilką współpracuje od ponad dekady. Poczułeś dużą ulgę, że w końcu udało ci się związać z promotorem?

- To wielki krok naprzód w mojej karierze. Do tej pory brałem udział w galach, trochę jako dopraszany gość przez organizatorów. Czasami nie dostawałem żadnych pieniędzy za stoczone pojedynki.

Żadnych?

- Zarabiałem jedynie dzięki moim sponsorom, których jest coraz więcej i którym bardzo dziękuję. Teraz to się wreszcie zmieni. Najwyższa pora.

Za kilka dni skończysz 35 lat. Ostatni dzwonek, żeby coś wycisnąć z twojej kariery. Jakie masz marzenia sportowe?

- Moim marzeniem jest stoczenie walki w Stanach Zjednoczonych. Chciałbym się bić w Madison Square Garden lub na gali w Las Vegas. To byłoby coś pięknego. Jeśli pokonam Artura, to myślę, że te drzwi do wielkiego świata się otworzą.

W lipcu 2019 roku pokonałeś Izu Ugonoha, co miało być dla ciebie przepustką do wielkich walk, ale 2020 kończysz z dwoma zwycięstwami nad anonimowymi pięściarzami. Kibice byli wręcz zażenowani ich poziomem. Te walki nic ci nie dały.

- To fakt. Nic nie zyskałem, dzięki tym pojedynkom. Choć i tak uważam, że lepiej było zawalczyć niż mieć roczną przerwę, bo wtedy mogłem wręcz stracić, a tak to przynajmniej sumiennie trenowałem. Pandemia na pewno pokrzyżowała plany i różne kontuzje, które mi się przytrafiały. Ale patrzę na przyszłość z optymizmem, bo wreszcie mam promotora, który o mnie zadba.

Łukasz Różański wygrał w kuriozalnym starciu. 'Nazywanie tego walką, to obraza dla prawdziwych walk'Kuriozalna walka Łukasza Różańskiego. "Parodia, cyrk, kabaret, żenada". Kibice gwizdali

W przeciwieństwie do Szpilki, nigdy nie mierzył się z czołowym pięściarzem, ale kiedyś sparowałeś z Michaelem Hunterem (19-1-1), jednym z najbardziej obiecujących zawodników wagi ciężkiej. Jak się czułeś na jego tle?

- To było super doświadczenie, bo Hunter to gwiazda światowego boksu. Jest wśród 10 najlepszych ciężkich, więc to była cenna lekcja. Sparowaliśmy kilka rund, dzięki czemu dotknąłem troszkę tego wielkiego świata. Nie był to jakiś mocny sparing, ale dużo mi pokazał.

Co pokazał?

- Że czeka mnie dużo pracy, ale zarazem wiem, że jeśli będę sumiennie pracował, to będę gotowy, by stawić czoła dużym zawodnikom.

adamekTomasz Adamek ponownie stanie w ringu! Znamy datę powrotu polskiego boksera