Jeszcze w styczniu 2016 roku wydawało się, że Artur Szpilka (24-4) na dobre zagości w czołówce światowej wagi ciężkiej, jednak po porażce z Deontayem Wilderem przyszły dotkliwe przegrane z Adamem Kownackim i Dereckiem Chisorą. Brytyjczyk w brutalnym stylu znokautował Polaka, który postanowił, że zmieni królewską dywizję na wagę cruiser (czyli do 90,7 kg). Ale choć Szpilka wygrał debiut w nowej kategorii z Siergiejem Radczenką, to zamiast pochwał, wylał się na niego hejt, że nie zasłużył na wygraną. Podobne głosy pojawiały się po jego poprzedniej kontrowersyjnej wygranej z Mariuszem Wachem. 31-latek zapowiedział, że już niedługo wróci do ringu.
- Na razie docieram się z trenerem i czekam na datę walki. Wiadomo, że w kuluarach pracują nad moją walką w marcu. W czerwcu jest ostateczny czas, żebym stoczył walkę, także prawdopodobnie wrócę pod koniec marca - powiedział Artur Szpilka na antenie Polsatu Sport. To będzie ostatnia walka Szpilki, jako zawodnika Andrzeja Wasilewskiego. Obaj panowie uzgodnili, że zakończą długoletnią współpracę pożegnalną walką, która najpóźniej ma się odbyć w czerwcu.
Po walce z Radczenką nowym szkoleniowcem Szpilki został Andrzej Liczik. Wiele wskazuje, że pod okiem nowego trenera rywalem Szpilki zostanie niepokonany Łukasz Różański (13-0). 34-letni zawodnik wagi ciężkiej stoczył 13 walk i wszystkie wygrał. W ringu przypomina stylem boksowania Adama Kownackiego, jednak trudno określić poziom Różańskiego, bo jego największe sukcesy to pokonanie Alberta Sosnowskiego i Izu Ugonoha. Obaj pięściarze po przegranych z Różańskim odeszli z boksu. Niewykluczone, że Szpilka w przypadku porażki mógłby podążyć drogą Ugonoha i zamienić ring na klatkę.