Kuriozalna walka Łukasza Różańskiego. "Parodia, cyrk, kabaret, żenada". Kibice gwizdali

Podczas gali Knockout Boxing Night 13 Łukasz Różański pokonał Ozcana Cetinkayę, nokautując go już w drugiej rundzie. Pojedynek miał kuriozalny przebieg. - Nazywanie tego walką to obraza dla prawdziwych walk - piszą kibice.

Tak kuriozalnego pojedynku z udziałem polskiego pięściarza już dawno nie było. Łukasz Różański (13-0, 12 KO) do pojedynku z Ozcanem Cetinkayą podchodził w roli faworyta. Nikt nie spodziewał się jednak, że Turek będzie kładł się na deski niemal po każdym ciosie.

Zobacz wideo Mike Tyson vs Roy Jones Jr. "Ludzie chcą Tysona. Nieważne, ile ma lat"

Kuriozalna walka Łukasza Różańskiego. "Śmiech na sali"

Dla Różańskiego walka z Cetinkayą była przepustką do starcia z Arturem Szpilką w 2021 roku. Mało kto się jednak spodziewał, że ta przepustka będzie wyglądać tak kuriozalnie. Cetinkaya sprawiał wrażenie zawodnika, który na ring trafił przypadkiem. Unikał walki, klękał niemal po każdym, nawet lekkim ciosie, a na deskach leżał osiem razy. Wyglądało to na tyle absurdalnie, że podczas pojedynku zgromadzeni na hali kibice zaczęli gwizdać. 

W mediach społecznościowych po walce także zawrzało. - Nazywanie tego walką to obraza dla prawdziwych walk - napisał jeden z kibiców. - To była parodia, cyrk, kabaret, żenada - dodał.

- Ktoś za to zapłacił... Horror - napisał Przemysław Garczarczyk, dziennikarz zajmujący się boksem. - Widzę, że walka poszła w świat, czyli w USA... OK, chcieliście być "sławni", jesteście "sławni" - dodał, podając dalej na Twitterze wpis jednego z amerykańskich kibiców, który opublikował wideo z walki.

- Cetinkaya - śmiech na sali, zgodnie z planem - podsumował Piotr Jagiełło, dziennikarz TVP Sport. - Czemu telewizja godzi się na takich rywali? Przecież to tylko działa na niekorzyść tak szerokiej oferty boksu zawodowego w TVP - odpowiedział mu jeden z kibiców.

Walkę skomentował także sam Różański. - Rywal zaczął mnie już lekko denerwować tym przewracaniem się. Następna walka będzie mocniejsza - przyznał. 

- Oglądaliśmy jego wcześniejsze walki i nie wyglądał na słabeusza: bił cepy prawe, a w walce ze mną przyjmował niektóre ciosy na podwójną gardę i się przewracał. Słabe to było. Ta walka to zmarnowany dla mnie czas - dodał Różański w rozmowie z portalem bokser.org.

Po skandalicznej walce kibice wywołali do tablicy Marka Szkolnikowskiego, dyrektora TVP Sport. - Panie Szkolnikowski, potrafił Pan skrytykować Artura Szpilkę za wypowiedzi. Może czas na skrytykowanie pewnego promotora za wciskanie takich walk na antenę TVP Sport - napisał jeden z kibiców. - Zdecydowanie, widzę co się dzieje - odparł Szolnikowski.

Przeczytaj także: