"Dyktowałem warunki" - zadziwiający komentarz Whyte'a o porażce z Powietkinem

- Powietkin był chyba bardziej zaskoczony ode mnie tym, że udało mu się mnie znokautować - mówi Dillian Whyte (27-2, 18 KO), który nie może się już doczekać rewanżu z Aleksandrem Powietkinem (36-2-1, 25 KO).

W pierwszych trzech rundach pięściarze raczej się badali, boksowali dość ostrożne, tempo nie było szalone. Dziać się zaczęło dopiero w czwartej rundzie, gdy Dillian Whyte lewym sierpem posłał Aleksandra Powietkina na deski, ale mistrz olimpijski z 2004 roku szybko wstał. Chwilę później Rosjanin jednak znowu był liczony. Tym razem Whyte poczęstował go lewym podbródkowym. Kiedy wydawało się, że Brytyjczyk jamajskiego pochodzenia zacznie przeważać, to na samym początku piątej rundy Powietkin znokautował Whyte'a potężnym podbródkowym ciosem z lewej ręki. Sędzia zakończył walkę, zanim doliczył do dziesięciu. Whyte stracił przytomność. Wstał dopiero po kilku minutach.

Zobacz wideo Mike Tyson vs Roy Jones Jr. "Ludzie chcą Tysona. Nieważne, ile ma lat"

Do tych wydarzeń powrócił sam Whyte, czekający już na walkę rewanżową, która może odbyć się 14 lub 21 listopada. - Ocknąłem się kiedy sędzia doliczał do sześciu i pomyślałem "wszystko OK, panie sędzio, wszystko jest OK". Chciałem uderzyć sierpem, wtedy on wyprowadził lewy podbródkowy. Potem pamiętam dopiero jak sędzia liczy "sześć, siedem". Zerwałem się, żeby się podnieść, ale sędzia powiedział tylko "Nie, nie, nie. Koniec walki". Zwalił mnie z nóg, ale wszystko było OK. Nie byłem całkowicie odłączony i znokautowany. Po prostu trafił mnie świetnym ciosem idealnie na brodę. Za moment stałem już na nogach, a zaraz potem poszedłem do Eddiego Hearna mówiąc o rewanż - przypomniał Whyte.

- Byłem i jestem nadal zły na siebie, bo przecież Powietkin mnie nie bił. Dyktowałem warunki, nie dostawałem od niego lania i dałem się tak trafić. Nikt nie jest doskonały, każdy popełnia błędy, jednak byłem na siebie wściekły, gdyż popełniłem tak głupi błąd, który dotknął całą moją karierę. Trzeba zaakceptować tę sytuację i iść dalej naprzód. Podjąłem złą decyzję, popełniłem błąd, lecz fajne jest to, że od razu będę miał szansę ponaprawiać te rzeczy i zrewanżować się za porażkę. Bo to jest zupełnie inna porażka niż ta z Joshuą pięć lat temu. Wtedy pozmieniałem prawie wszystko, teraz zaś nie mam przekonania, że muszę coś zmieniać. Poza tym jednym błędem, do czasu nokautu, wszystko robiłem naprawdę dobrze - stwierdził bombardier z Londynu.

- Im szybciej będzie ten rewanż, tym lepiej dla mnie. Chcę to wyprostować i wziąć rewanż. Wierzę, że pobiję Powietkina za drugim razem. On też o tym wie. Szczerze mówiąc on był chyba bardziej zaskoczony, że udało mu się mnie znokautować, niż byłem ja - dodał Whyte.

Więcej o boksie przeczytasz na bokser.org.

Przeczytaj także: