Tyson Fury pogania Wildera. "Są inne leszcze, które chętnie zjem na śniadanie"

- Nie będę czekał w nieskończoność. Zegar tyka, a są przecież inne leszcze, które chętnie zjem na śniadanie - mówi Tyson Fury (30-0-1, 21 KO), który chce już skończyć trylogię z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO)

Kiedy Tyson Fury w połowie lutego pobił ówczesnego mistrza WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera, szybko ustalono datę trzeciej walki (w pierwszej był remis). Wszystko pokrzyżowała jednak pandemia koronawirusa. Ale też sam Wilder, który w międzyczasie poddał się operacji lewej ręki i na razie z jego obozu nie wypływają praktycznie żadne nowe informacje na temat trzeciego starcia, o którym mówiło się, że odbędzie się 19 grudnia.

Zobacz wideo "To przykre, że Tyson po 50-tce musi jeszcze boksować"

Fury pogania Wildera: Nie będę czekał w nieskończoność

No właśnie, mówiło. Sami promotorzy Fury'ego - Bob Arum i Frank Warren - nie są teraz jednak zgodni co do terminu trzeciej walki z Wilderem. Według Aruma ten pojedynek może się opóźnić, a Warren naciska na walkę w tym roku, w czym wspiera go Fury, który też pogania samego Wildera. - Nie będę czekał w nieskończoność. Zegar tyka, a są przecież inne leszcze, które chętnie zjem na śniadanie - mówi Anglik.

Fury chce dopełnić zobowiązań kontraktowych, by tym samym otworzyć sobie furtkę do starcia unifikującego wszystkie tytuły mistrzowskie - IBF, WBA, WBO - które są w posiadaniu Anthony'ego Joshuy (23-1, 21 KO). Więcej o boksie przeczytasz na bokser.org.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .