Artur Szpilka podjął kluczową decyzję ws. przyszłości. "Jak powiedział, tak zrobił"

To już pewne! Artur Szpilka po najbliżej swojej walce zakończy współpracę z promotorem Andrzejem Wasilewskim, z którym był związany przez dekadę.

Jeszcze w styczniu 2016 roku wydawało się, że Artur Szpilka (24-4) na dobre zagości w czołówce światowej wagi ciężkiej, jednak po porażce z Deontayem Wilderem przyszły dotkliwe przegrane z Adamem Kownackim czy Dereckiem Chisorą. Brytyjczyk w brutalnym stylu znokautował Polaka, który postanowił, że zmieni królewską dywizję na wagę cruiser (czyli do 90,7 kg). Ale choć Szpilka wygrał debiut w nowej kategorii z Siergiejem Radczenką, to zamiast pochwał, wylał się na niego hejt, że nie zasłużył na wygraną.

Decyzja sędziowska została uznana za skandaliczną. Na domiar złego po walce odniósł kontuzję. Pięściarz przeszedł rekonstrukcję stożka rotatorów barku i zabieg wycięcia kawałka bicepsa. To oznacza, że wróci do ringu najwcześniej za trzy, cztery miesiące. Jego powrotna walka będzie zarazem debiutem pod okiem trenera Andrzeja Liczika. I jak się okazuje, będzie ostatnią, w której będzie związany ze swoim promotorem - Andrzejem Wasilewskim.

Zobacz wideo Nowy trener Artura Szpilki: Życie nauczyło go pokory, więc teraz może być już tylko lepiej

- Dziękuje panu Andrzejowi Wasilewskiemu za dekadę wspólnych emocji, zwariowanych chwil, czasami nerwów. Ale dziś, jak powiedział, tak zrobił. Została mi jedna walka dla Knockout Promotions i jestem wolnym zawodnikiem - napisał Szpilka na Twitterze.

Jaka przyszłość czeka Szpilkę?

Szpilka dodał, że jest trzech kandydatów na rywali na jego pożegnalną walką w barwach Knockout Promotions, ale nie zdradził, o kogo może chodzić. Możemy się jedynie domyślać, że jednym z nich jest Siergiej Radczenko, który chętnie by się zrewanżował Polakowi. Możliwe także, że jeśli Szpilka przegra najbliższy pojedynek, to - podobnie jak Izu Ugonoh - poszuka szczęścia w KSW.