Pięć nokdaunów, a i tak jest krytykowany! Niezwykła walka wieczoru na gali Mateusza Borka

W walce wieczoru gali w Arłamowie - organizowanej przez Mateusza Borka - Robert Parzęczewski (25-1, 16 KO) aż pięciokrotnie przewracał Sladana Janjanina (27-6, 21 KO), jednak nie potrafił przedwcześnie zakończyć pojedynku. Polak wygrał na punkty.

Już pierwszy lewy hak Parzęczewskiego w okolice wątroby zgiął rywala i widać było, że zabolał. Schowany za podwójną gardą 20 sekund przed końcem rundy wystrzelił obszernym prawym, a Polak przepuścił go i natychmiast skontrował krótkim lewym. To moment pierwszego liczenia, ale chwilę później wybrzmiał gong na przerwę.

Zobacz wideo "Już nie muszą bić się na ulicach. Mogą robić to legalnie na Gromdzie"

Janjanin pięć razy na deskach, ale dotrwał. Werdykt mógł być tylko jeden

W połowie drugiego starcia Parzęczewski ściął przeciwnika z nóg prawym podbródkowym. Po liczeniu ruszył jeszcze ostrzej i lewym hakiem znów przewrócił oponenta. Ale i tym razem udało się mu dotrwać do przerwy.

Akcja lewy-prawy i czwarte liczenie rozpoczęły kolejną część walki. "Arab" czuł się tak mocny, że pozwalał sobie nawet na zmiany pozycji na mańkuta. Bośniak panicznie uciekał, a podopieczny Grzegorza Krawczyka nigdzie się nie śpieszył. W czwartej i piątej odsłonie wali scenariusz się nie zmieniał - pełna dominacja pięściarza z Częstochowy. Wydawało się wręcz, że mógł skończyć walkę w każdym momencie, lecz chciał trochę dłużej poboksować.

Po dwudziestu sekundach piątej rundy krótki prawy hak na górę dał kolejny nokdaun. Ale, że charakteru nie można było odmówić Bośniakowi, to i tym razem dotrwał do przerwy. W szóstej rundzie nawet się nie przewrócił. I tak wyglądało to do końca - ruch jednostronny i wielki sukces Bośniaka. Bo po takim przebiegu walki tak trzeba nazwać jego porażkę na punkty. Werdykt mógł być jeden - trzy razy po 80:67 dla Parzęczewskiego.

Polak po wygranej walce wieczoru MB Boxing Night w Arłamowie był jednak krytykowany. "Powinien to skończyć do czwartej rundy"; "Męczył się z anonimowym amatorem" - pisali kibice. Inni chwalili Janjanina, mówiąc, że "pokazał, że potrafi przetrwać". 

Przeczytaj także: